Words should not be larger than deeds.
- Henryk Sienkiewicz
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Na zakupy
Przyjacielska dłoń
Metamorfoza brzydkiego kaczątka
Złamana noga
Pytanie o drogę
Już za rok matura...
Co wynika z prognozowania pogody?
Czemu wszystkożerni ludzie nie jedzą wszystkiego?
43 minuty
Prognoza pogody
Największa jaszczurka świata
Tajemnica czasu
PJ Harvey - White Chalk
Barwy tęczy
Mój dzień
Latarnia morska
Ernest Malinowski
Tożsamość - sprzedam/kupię tanio!
Ciąża - (nie)wdzięczny temat literatury
Ile wymiarów ma nasz świat?
Zadziwiające wędrówki łososi
Z czego składa się ryba czyli o kuchni ukraińskiej
Przy granicy jest strażnica...
Mickiewicz a alkohol
Życie społeczne mrówek
Let Love In
Za co można lubić szkołę?
Seks - temat tabu
Renesans 2
Renesans 2
Autor tekstu: Wiola >Fi< Myszkowska
Babcia chwyta się na głowę, dziadek za serce. Rodzice kiwają głową z niedowierzaniem. Zawiedli się. Ich synuś ogłosił, że jest ateistą.
Fala niewiary przetacza się przez moje pokolenie. Co drugi znajomy z piaskownicy deklaruje, i to zazwyczaj bardzo głośno, że jest ateistą, ewentualnie agnostykiem. Inni nawet się nie kłopoczą, aby przylepić sobie jakąś naklejkę, w każdym razie pewne jest, że noga ich w kościele więcej nie postanie. Wszyscy jesteśmy okręceni kablami od empetrójek, po kieszeniach walają nam się pendrivy z najnowszymi odcinkami "Dr House'a", ale tym, co nas do siebie upodabnia, jest również jawny antyklerykalizm.
Niby - oświecenie
Zazwyczaj za wszystko bezceremonialnie obwinia się sam Kościół - i mam tu na myśli konkretnie Kościół katolicki, który w naszym kraju ładnych paręset lat miał monopol na dusze wiernych. Kiedy upadł jego autorytet, ludzie nie tylko przestali wierzyć w kompetencje duchownych, ale również w samego Boga. Powodów hojnie dostarczały nam media. Teraz możemy być pewni, że raz na jakiś czas w wiadomościach zobaczymy reportaż dotyczący kolejnej afery z dzwonnicą w tle. Wiemy, kto i jakim autem jeździ, skąd ma na to pieniądze oraz kto donosił władzom w czasach komunizmu. Trudno dowieść, co tu jest prawdą, a co widłami zrobionymi z igły, jednak już samo to, że ktoś waży się oskarżyć o cokolwiek osobę duchowną, świadczy o upadku autorytetu. Kiedyś powiedzenie czegoś negatywnego na temat księdza było nie do pomyślenia. Teraz odkrywanie niewygodnych faktów, dotyczy to również polityki i historii, jest popularną manierą w mediach. I wszystko byłoby w porządku, gdyby zjawisko to nie miało swojego efektu ubocznego. W ślad za poważnymi tytułami poszły te nastawione tylko na sensację. Dochodzi do "ujawniania" afer opartych na dowodach o bardzo niskiej wiarygodności lub wręcz sfabrykowanych. Niestety, mimo że mało wiarygodne, często są to publikacje najbardziej poczytne i opiniotwórcze.
Oprócz prawdziwych i domniemanych "wpadek" księży, bardzo chętnie odgrzebuje się historię kościoła, która nie zawsze może być powodem do dumy. Szczególnie pisma popularnonaukowe z lubością wypominają krucjaty, poddawanie czarownic absurdalnej próbie wody i szerzenie poglądów, że "papież jest nieomylny, Słońce się kręci wokół niego, a Ziemia jest płaska". Do tego dochodzą obszerne artykuły o Rodrigo de Borgii, czyli Aleksandrze VI, zgodnie obwołanym najgorszym następcą św. Piotra. Należy jednak być ostrożnym. Jeśli bardziej zagłębić się w temat, często okazuje się, że w morzu faktów potwierdzonych autorytetem poważanych naukowców, jest kilka nieprawdziwych szczegółów.
Zwykły rzymski urzędnik
Kilka lat temu odkryto manuskrypt z "Ewangelią Judasza". Opisywał śmierć Jezusa z punktu widzenia Judasza Iskarioty, który jest tam przedstawiony jako niezbędny element Bożego planu zbawienia świata. Musiał zdradzić, aby wypełniły się proroctwa, a świat został odkupiony. Z jednej strony okryty hańbą na wieki, z drugiej - wyniesiony do rangi najwierniejszego i najbardziej posłusznego ucznia Jezusa.
O odkryciu dowiedziałam się z programu dokumentalnego. Twórcy przybliżyli dzieje manuskryptu, który po trzydziestu latach leżenia w skrytce depozytowej trafił w końcu w ręce naukowców. Przy okazji podali kilka informacji na temat czterech Ewangelii kanonicznych, czyli tych, które można przeczytać w każdym "Nowym Testamencie". Otóż według twórców Ewangelie te miały być wybrane przez zwykłego rzymskiego urzędnika, który nawet nie był chrześcijaninem. Co jest, oczywiście, bzdurą, ale za to brzmi kontrowersyjnie.
Walka z tęczowym smokiem
Ogień stosu podsycany jest przez autorów literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Mnoży się beletrystyka, ponoć oparta na faktach, w której objawia się nam "prawdę" na temat papieży czy nawet samego Chrystusa. Najlepszym tego przykładem jest "Kod Leonarda da Vinci", dzięki któremu Dan Brown zarobił sobie na całkiem niezły wikt i opierunek do końca życia.
Treść książki, znaną z całonocnej lektury albo z filmu, zapewne kojarzy jakieś 95% ludzkości. Obstawiam, że kolejne 95% z nich przynajmniej przez chwilę pomyślało: "A jeśli to prawda?". Osób, które uwierzyły, bądź dopuszczają możliwość, że Jezus miał żonę i dzieci, które rozpoczęły francuską dynastię Merowingów, też zapewne jest niemało. Książka uderzyła w fundament wiary, na której Watykan stoi, toteż zatrzęsły się nie tylko ściany oraz stołki, ale i autorytety.
Trudno się dziwić, skoro reakcja kościoła katolickiego na "Kod..." była dość jednoznaczna. Duchowni zaczęli polemizować z treścią, zupełnie jakby nie była tylko fikcją literacką, ale oskarżeniem wysnutym przez sędziwych profesorów na podstawie nie wiadomo jak autentycznych dowodów. Ludzie, jako godni potomkowie Matki Przekory, zaczęli jak na ironię brać z nich przykład: wzięli książkę na poważnie. Bez pytań, bez sprawdzenia źródeł i opracowań naukowych na temat przytaczanych w książce apokryfów. W czasie kiedy jedni starali się przekonać drugich, autor siedział cichutko w kąciku i zastanawiał się, za ile sprzedać prawa do ekranizacji.
W ten sposób powtórzyła się historia z 1938 roku, kiedy w amerykańskim radiu nadano audycję opartą na książce H. Wellsa "Wojna Światów", która opowiada o najeździe kosmitów na Ziemię. Stylizowana na program z informacjami z ostatniej chwili wzbudziła panikę w całych Stanach Zjednoczonych. Ludzie pomyśleli, że inwazja to fakt. Jak widać, numer stary, ale jary.
Czarne jest czarne, z definicji
Księża tracą dech na udowadnianie ludziom, że fikcja jest fikcją, a "Harry Potter" jest "zły!", tak naprawdę nie wyjaśniając, dlaczego? Żyjemy w czasach, kiedy człowiek uwielbia wiedzieć - być może wynika to z gwałtownego postępu technicznego.
W każdym razie bardzo często nie wystarcza nam wyjaśnienie: "bo tak jest w definicji". Jestem za tym, aby tłumaczyć, aby wdawać się w dyskusje na temat wiary, aby wykładać biblijną logikę. W rozmowach o czystości przedmałżeńskiej nie zatrzymywać się na stwierdzeniu, że "nie wolno, bo to grzech". Grzech to czyn, który jest wbrew Bożym nakazom, to niewiele tłumaczy. Jeśli ludzie potrzebują logicznych argumentów, to wyzwanie należy podjąć i powiedzieć im, d l a c z e g o Bóg tego zakazał.
W Polsce duży wpływ na upadek autorytetu Kościoła mogła mieć również historia. W PRL-u jego pozycja łączyła się bardzo ściśle z polityką. Komuniści rządzący naszym krajem byli z zasady ateistami, dlatego inwigilowano księży, burzono kościoły i zakazywano budowania nowych. W Polsce, "najweselszym baraku ZSRR", obecność na niedzielnej mszy świętej była także manifestacją patriotyzmu, obowiązkiem każdego prawdziwego Polaka. Kiedy komunizm upadł, zniknął głębszy sens pokazywania się na sumie. Urodzeni po 89 roku nie mają już z kim walczyć, ani czego manifestować. Za to zadajemy pytania. Jesteśmy wymagający, oczekujemy sensownych i konkretnych odpowiedzi. Jako że dawne autorytety nie są przyzwyczajone, często nawet nieprzygotowane do odpowiadania - szukamy odpowiedzi gdzie indziej, na przykład wpisując odpowiednie hasło w okienko wyszukiwarki. I niech się nikt nie łudzi - będzie z czego wybrać zadowalającą nas odpowiedź.
W. Fi M.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |