|   Szkoły językowe  |  Artykuły  | Logowanie

COOKIES

If you have too much time, you place the more difficult questions.
- Piotr Szreniawski

TEKSTY DLA DZIECI:                    Zaczynasz naukę  |  Już trochę potrafisz  |  Potrafisz całkiem sporo  

 
 
 
 
 

ZNAJDŹ TEKST

Zwierzęta, którymi opiekujemy się w naszym mieszkaniu

Zwierzęta, którymi opiekujemy się w naszym mieszkaniu

Zwierzęta, i to nie tylko psy, są prawdziwymi przyjaciółmi człowieka. Każdy z nas powinien się zaopiekować jakimś zwierzątkiem.
Śliwka

Śliwka

Ze śliwek smaży się wyborne w smaku powidła. Piecze się placki ze śliwkami. Na Wigilię gotuje się kompot z suszonych śliwek. W Anglii na święta Bożego Narodzenia przyrządza się pudding śliwkowy.
Banan

Banan

Często banany kojarzą się nam z Afryką i małpami, a stąd już tylko krok do wspaniałej książeczki Kornela Makuszyńskiego "Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki".
Burak

Burak

Kiedy ktoś się bardzo złości lub wstydzi, jego policzki stają się czerwone. Mówimy wtedy, że "zaczerwienił się jak burak". Czasem osobę zachowującą się prostacko nazywamy "burakiem", ale to jest nieeleganckie określenie.
Rozmowa o zwierzętach

Rozmowa o zwierzętach

- To masz bardzo fajnego psa. Ja mam kota, Mruczka. Ma popielatą sierść w ciemniejsze pasy, niebieskie oczy i różowy nosek. Ma bardzo zgrabną sylwetkę: jest wysoki i smukły.
W cyrku

W cyrku

Ci dwaj panowie z wymalowanymi twarzami i okrągłymi czerwonymi nosami to nasi klauni - Hipcio i Głupcio.
Droga kropli wody

Droga kropli wody

Była raz sobie maleńka kropla wody - Kropelka. Narodziła się wieczorem na kwiecie nasturcji. Narodziła się z pary wodnej, która w zetknięciu się z zimniejszą powierzchnią liścia zmieniła się w kroplę...
Moja szkoła

Moja szkoła

Uczę się angielskiego w prywatnej szkole. Zajęcia są bardzo ciekawe. Grupa uczniów liczy 15 osób. Rozmawiamy po angielsku z kolegami i z lektorem. Po zakończeniu pierwszego etapu nauki mogę zdawać egzamin certyfikatowy...
Z wizytą w Biskupinie

Z wizytą w Biskupinie

Pojechaliśmy na klasową wycieczkę do Biskupina. Mogliśmy się przekonać, jak to kiedyś ludzie żyli i jak spędzali czas. Oprócz tego trafiliśmy na konkurs siłaczy i uczyliśmy się nowych umiejętności.

 
 

ENGLISH VERSION

Z wizytą w Biskupinie

Autor tekstu: Anna Ćwiek

Pojechaliśmy na klasową wycieczkę do Biskupina. Mogliśmy się przekonać, jak to kiedyś ludzie żyli i jak spędzali czas. Oprócz tego trafiliśmy na konkurs siłaczy i uczyliśmy się nowych umiejętności.

      Tydzień temu byliśmy z całą klasą na wycieczce w skansenie w Biskupinie, który reprezentuje kulturę łużycką. Tyle jest tam ciekawych rzeczy do oglądania! Muzeum co prawda średnio mi się podobało, ale za to zwiedzanie półwyspu - to było coś.

Tak to wyglądało...

Kiedyś otaczał go falochron z pali, za którym wybudowano wał obronny. Jest w nim tylko jedna brama, na pewno tak było bezpieczniej. Niedaleko niej jest plac, na którym podobno spotykali się mieszkańcy, aby porozmawiać o różnych ważnych sprawach, a spotkania te nazywano wiecami.
      Domy stawiano w rzędach, a na jeden dom przypadała jedna rodzina. Kiedy spojrzymy z góry, wygląda to tak, jakby kilkanaście pasków było otoczonych ramką. W całej osadzie było 700-1000 mieszkańców, zamieszkujących 100 domów. Najdziwniejsze jest to, że w takim domu było tylko jedno łóżko, na którym musiała się zmieścić cała rodzina. Pani powiedziała, że Biskupin zamieszkiwała wspólnota rodowa, więc wszyscy byli tam podobni do siebie. Żyli głównie z rolnictwa i hodowli zwierząt.
      Dzisiaj osada nie wygląda już niestety tak, jak kiedy powstała, czyli prawdopodobnie w VIII w. p.n.e. Została częściowo zrekonstruowana, jednak nie wiadomo, jak dokładnie wyglądała przed wiekami i dlatego może się trochę różnić od pierwotnej.

Co się działo!

Mieliśmy szczęście - trafiliśmy na coroczne zmagania siłaczy o tytuł Mocarza Biskupińskiego! Podnosili naprawdę ciężkie przedmioty: rzucali belkami albo dźwigali dębowe wozy. Ja też jestem bardzo silna, podniosłam kamień, który ważył 400 kg! Na zdjęciu wcale nie widać, że jest ze styropianu.
      Najbardziej podobało mi się lepienie garnków z gliny. Ulepiłam dzbanek z dwojgiem uszu. Wyszedł trochę krzywo, ale w końcu praktyka czyni mistrza. Strzelanie z łuku też było fajne, ale to bardzo trudne i nie tak łatwo jest trafić do celu. Mnie się nie udawało, ale Wojtkowi szło całkiem nieźle. Pewnie ma to we krwi, w końcu jego dziadek był myśliwym.
      Mogliśmy też spróbować chleba pieczonego w prawdziwym piecu chlebowym. Był jeszcze gorący i bardzo chrupiący. Szkoda, że w piekarni obok mojego bloku nie można takiego kupić. Pan piekarz powiedział, że to pieczywo tak pysznie smakuje dlatego, że jest pieczone według tradycyjnej receptury i z sercem.

Wszystko się kiedyś kończy...

Była to najciekawsza szkolna wycieczka, na jakiej byłam do tej pory. Wróciliśmy do domu wieczorem, zmęczeni, ale szczęśliwi. Chciałabym tam jeszcze raz pojechać. Zastanawiam się tylko, jak ludzie mogli żyć w takich warunkach. Ja bym nie wytrzymała bez prądu, bieżącej wody. Nie mieli komputerów ani nawet telewizorów. Pewnie się nie nudzili, bo przecież tyle było pracy w osadzie, że zawsze znalazło się coś do roboty, ale to takie monotonne. Cieszę się, że żyję w dzisiejszych czasach, ale cieszę się też, że można zobaczyć, jak żyli nasi przodkowie.

A. Ć.

  Dlaczego warto uczyć się języka migowego? [wideo]
Matura - Język angielski Egzaminy językowe Kursy językowe Poziom kompetencji językowych Metody nauczania języków obcych Ciekawostki językowe


Podpis:
Znaków
do wpisania


Komentarze [ 0 ]
 
 

O nas  |  Reklama  |  Regulamin  |  Polityka prywatności

Tłumaczenie tekstów

Redakcja i korekta tekstów

(C) EnglishStory.pl

KONTAKT:  Biuro: biuro@englishstory.pl
   Pomoc: web@englishstory.pl
   Telefon: +48 880 074 279  (w godz. 9:00 - 17:00)