If you have too much time, you place the more difficult questions.
- Piotr Szreniawski
TEKSTY DLA DZIECI: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Rozmowa o zwierzętach
W cyrku
Droga kropli wody
Moja szkoła
Z wizytą w Biskupinie
W sklepie z warzywami
Na zielonej szkole
Wycieczka do ZOO
I Jan był kiedyś Jasiem
Pory roku
Słońce, Księżyc i gwiazdy
Śladami Winnetou
Bajka o zaimkach - Coś...
Uwielbiam układać puzzle
CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz.1
Kot maści kawowej
Bajka o zaimkach - Ktoś...
HOŁD
HOŁD
Autor tekstu: Katarzyna Adamowicz
Zabawne jest oglądanie fotografii. Patrzysz na taki mały obrazek na papierze albo w komputerze i przypominasz sobie wszystkie chwile, które zostały uwiecznione. Widzisz swoje głupie miny, swoje nieudolne kroki, fajne krajobrazy i świat schowany za nimi. Ale wiesz... aparat fotograficzny został wynaleziony stosunkowo niedawno. Cyfrówka - czyli ten, z którego można przerzucić zdjęcia na komputer - jakieś dwadzieścia lat temu. A analogowy, czyli ten z kliszą - około 100 lat temu. Wiem, dla ciebie sto lat to strasznie dawno, w końcu sam masz około dwunastu. Ale w czteroipółmiliardowej historii naszej planety to naprawdę krótko. Zastanawiałeś się kiedyś, jak to było, zanim ludzie zaczęli robić zdjęcia, żeby uwiecznić ważne chwile? Nie?... To posłuchaj opowiastki o chłopcu takim jak Ty. Dziesięcioletnim niespełna, który żył dawno, dawno temu...
Na królewskim dworze
- Tato, pokaż już ten obraz! Ja muszę koniecznie go zobaczyć!
- Spokojnie, Zygmusiu. Zaraz pan malarz odsłoni i wszystko ci pokażemy.
Był czerwiec 1525 roku. W Sali Królewskiej Zamku na Wawelu zebrał się tłum ludzi. Wszyscy chcą podziwiać najnowsze dzieło Mistrza, który podjął się uwiecznienia na płótnie tego, co stało się w kwietniu: wydarzenia historycznego jak mówi tato Zygmusia, król Polski, Zygmunt I. Mały Zygmuś też będzie kiedyś królem, mama - królowa Bona - nie pozwala mu o tym zapomnieć. Nawet w niedzielę Zygmuś musi się uczyć polityki, etykiety, matematyki i języków. A nauka jest taka nudna! Ale dzisiaj mama pozwoliła, aby Zygmuś był tutaj razem z nimi i z dworzanami. Będą wspólnie podziwiać dzieło Mistrza.
- Obraz, który namalowałem nosi tytuł "Hołd pruski" - mówi Mistrz
- Oooo.. to zupełnie tak samo, jak tata nazywa ten dzień, kiedy wuj Albrecht klęknął przed nim na Rynku Głównym, prawda mamo?
- Prawda, Zygmusiu. Ten dzień może okazać się bardzo ważny w dziejach naszego kraju. Twój tatuś jest bardzo dobrym królem.
Ale co to?! Kotara ustawiona przed ścianą podnosi się i wszyscy zaczynają oglądać obraz. Mały Zygmuś, mimo że jest ważną osobą w tej sali, nie może się dopchać. A tak bardzo chciałby zobaczyć obraz... Patrzy zawiedziony na mamę.
- Khem... czcigodni panowie - mówi mama odczytując minę synka - królewicz Zygmunt August również chciałby zobaczyć dzieło.
Panowie odsuwają się, spuszczając głowy. Wszyscy tutaj szanują króla, ale znacznie bardziej boją się królowej. Królewicz też o tym wie.
Znajomi na obrazie
- Mamo! - woła Zygmuś - popatrz! To ja! O tu - z prawej strony ojca. Bo na tronie siedzi tatuś, widzisz, mamo?
- Widzę, synku - uśmiecha się królowa - co jeszcze zauważyłeś?
- Widzę biskupa Piotra zaraz za tatą. Jest taki podekscytowany. Zobacz, mamo, włożył swoje najlepsze ubrania... I jest też mój ochmistrz...
- Pan Piotr Opaliński - dopowiada królowa.
- Tak, mamo. I jeszcze widzę wuja Albrechta, jak klęczy przed ojcem... A pod nim leży rękawica, widzisz? Mamo, czy to oznacza, że Albrecht przegrał? - królewicz znów spogląda na matkę.
- Nie wiem, synku - oczy królowej wydają się być okrągłe ze zdziwienia.
- Jeśli mogę się wtrącić - to Stańczyk, nadworny błazen, przerywa rozmowę - to wydaje mi się, że Mistrz chciał nam powiedzieć, iż Albrecht Hohenzollern nie uważa się jeszcze za przegranego. Rzucił rękawicę. Czy król ją podejmie?
- Ależ cóż ty opowiadasz, Stańczyku! - obrusza się królowa - Co jeszcze widzisz, synku?
- Jest ciotka Anna z kuzynem moim, Januszem. Ale jak to, mamo? Przecież ciotka nie żyje...
- Ale jest z nami obecna duchem - podpowiada Mistrz.
- Aha... o i jest moja siostra, księżniczka Jadwiga. Już się nie mogę doczekać wesela jej i Janusza!...O, i jest pan Piotr, który trzyma rękę w górze. A chorągiew trzyma w ręce pan Andrzej. O! I ktoś na koniu jest! Mamo, ten koń to przecież Elfka. A jeśli to Elfka, to na koniu siedzi pan Przecław. Mamo, i ty też tu jesteś! O, tutaj stoisz! Od razu poznałem, że to ty. Mamo... ale ciebie tam przecież nie było... Przecież poprzedniego dnia pokłóciłaś się z tatą i powiedziałaś, że nie pójdziesz na Rynek, bo cały ten hołd to błazenada...
- Zygmunt! Cicho już! - królowa patrzy na Stańczyka...
- Ależ nie ma się czego wstydzić, miłościwa pani - Stańczyk składa ukłon.
- No właśnie, mamo... Przecież ty zostałaś w naszej kamienicy na Brackiej. Ja już zupełnie nie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi.
- Oj, podobnie jak przy ciotce Annie Mistrz chciał pokazać, że jesteśmy rodziną i boję się o was - o ciebie i o ojca - więc jestem z wami. Prawda, Mistrzu? - Mistrz kiwa głową potwierdzająco.
- Aha... co my tu jeszcze mamy? - królowa patrzy z miłością, jak jej mały synek wytęża umysł i marszczy małe czółko - dużo panów, z którymi razem z tatą jeździmy na polowanie. O! Stańczyk jest! Jak ja mogłem o tobie zapomnieć?
- Nie wiem, królewiczu.
- Stańczyku, a czemu ty na tym obrazie masz taką zmartwioną minę?
Przyjaciel z przyszłości
Stańczyk patrzy zmieszany na królową.
- Bo podobnie jak twoja matka, a moja najmiłościwsza królowa, boję się o ciebie, królewiczu i o naszego króla, łaskawie nam panującego. Boję się o nasz kraj.
- Ale dlaczego?
- To może ja powiem - cichutko mówi Mistrz - Otóż musisz wiedzieć, królewiczu Zygmuncie, że za niecałe dwieście pięćdziesiąt lat Prusy - nowy kraj, który powstał po hołdzie - razem z Rosją carską i Austro-Węgrami, zabierze Polakom wolność. Na długo. Ja sam prawdopodobnie nie doczekam niepodległości. Twoja matka i Stańczyk mają rację - ten hołd wcale nie jest znakiem zależności Prus od Królestwa. Twój wuj po prostu chciał mieć spokój, więc zgodził się na klęczenie przed twoim ojcem. Ale w oczach ma zło. Dlatego rzuci mu rękawicę - to taki rycerski znak wojny. Ale nie rób takiej zmartwionej miny, królowo, zobacz: na szczycie wieży kościoła Mariackiego umieściłem koronę, której tam nie ma. Ale będzie. Korona Kazimierzów, Chrobrych znajdzie się na najwyższej wieży Krakowa po to, aby symbolizować zwycięstwo. I ja wam daję tę wiarę. Zwłaszcza młodemu królewiczowi będzie ona w życiu bardzo potrzebna.
- Skąd jesteś? - pyta wystraszona królowa.
- Z przyszłości - odpowiada Mistrz i nagle znika razem z obrazem. A królowa, królewicz i Stańczyk patrzą na pustą ścianę.
- Hohenzollern odbierze Jagiellonom wolność?! Nie pozwolę na to! - krzyczy królowa i biegnie w stronę apartamentów króla.
Czym jest obraz?
Widzisz, kiedyś nie było fotografii. Były tylko obrazy. Niektóre powstały trzysta lat po wydarzeniu. Jan Matejko - autor "Hołdu pruskiego" - nigdy nie spotkał się z królewiczem Zygmuntem Augustem. A mimo to namalował go i całą sytuację na swoim dziele. I nawet nie przedstawił sytuacji taką, jaką ona była naprawdę. Umieścił na Rynku Głównym postaci, które nigdy nie brały udziału w uroczystościach. Po co? Abyśmy mogli interpretować obraz. I szukać wszystkich ukrytych w nim tajemnic. Na tym właśnie polega sztuka.
K. A.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |