That which does not destroy us makes us stronger.
- Friedrich Nietzsche
TEKSTY DLA DZIECI: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Rozmowa o zwierzętach
W cyrku
Droga kropli wody
Moja szkoła
Z wizytą w Biskupinie
W sklepie z warzywami
Na zielonej szkole
Wycieczka do ZOO
I Jan był kiedyś Jasiem
Pory roku
Słońce, Księżyc i gwiazdy
Śladami Winnetou
Bajka o zaimkach - Coś...
Uwielbiam układać puzzle
CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz.1
Kot maści kawowej
Bajka o zaimkach - Ktoś...
HOŁD
W cyrku
Autor tekstu: Barbara Włodarczyk
Nazywam się Bombon. Kiedy zaczynałem pracę w cyrku, was jeszcze nie było na świecie. Tak, tak, słonie żyją długo. Znam tutaj wszystkich. O, widzicie? - ten przystojny pan we fraku i cylindrze to nasz dyrektor. Zaraz wyjdzie przed kurtynę i przywita publiczność. Ale najpierw orkiestra zagra fanfarę. Ram tam tam i ram tam tam... Zawsze się wzruszam, jak to słyszę.
Już! Zaczyna się! Występ żonglerów oczywiście jest interesujący, ale ja z biciem serca czekam na popis Selene. To już za chwilę. Widzę ją, jak się koncentruje przed akrobacjami. Zaraz wybiegnie na arenę, a potem poleci na trapezie w górę, pod samą kopułę cyrku. Wtedy zawiążę trąbę w supeł - na szczęście - żeby jej się udało. Jest młodziutka i piękna. Przefruwa jak motyl z trapezu na trapez, kręci w powietrzu piruety i koziołki, a ja się bardzo denerwuję, bo to jest trudne i niebezpieczne. Publiczność zachowuje się bardzo cicho, chyba też się boi, żeby Selene nie spadła. Uff... Udało się. Ale brawa dostała!
Ci dwaj panowie z wymalowanymi twarzami i okrągłymi czerwonymi nosami to nasi klauni - Hipcio i Głupcio. Naprawdę noszą imiona Grzegorz i Piotr i na co dzień nie są tacy zabawni. Nie noszą szerokich spodni, ani nie biegają, ani nie podstawiają sobie nóg. Ale ich występ śmieszy publiczność do łez.
Dość tych plotek. Teraz muszę się ubrać do wyjścia na arenę. Mój opiekun - pan Janusz - założy mi piękną czapeczkę i bogato zdobione siodło. Bardzo lubię tak ładnie wyglądać. Żałuję tylko, że nie ma lustra tak dużego, żebym mógł się obejrzeć w całości. Moi koledzy i koleżanki też już przygotowują się do występu. To wspaniały moment, kiedy wkraczamy na arenę w światłach reflektorów, a widownia podziwia nas i oklaskuje. Potem chodzimy wokół bandy w rytm muzyki, stajemy na dwóch nogach, a ja huśtam Janusza na trąbie. Zawsze dostaję za to pomarańczę.
Teraz trzeba szybko zmykać, bo za chwilę pojawią się lwy. Nie boję się ich, ale ich nie lubię.
Do zobaczenia!
B. W.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |