Live imperfection is better than dead masterpiece...
- George Bernard Shaw
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 1 Aktualna ocena: 9
Po węgierskiej stronie
Muzea i galerie sztuki
Sen i marzenia senne
Patron dyskretnej dobroci
Oddaj mi swoje serce i duszę
Zamek Lipowiec
Udomowienie zwierząt
Przewodnik nie - turystyczny
Poprzez pryzmat
Nastroje Waxa Tailora
CHĘCINY
Second life
The Seldom Seen Masterpiece
"Do teatru? Nie, dziękuję"
Burial - widmo niespotykanych dźwięków
39/89 - Zrozumieć Polskę
Asymetria w naszej głowie
Szanowny Święty Mikołaju!
Głosy braci mniejszych
Jak się uczyć, żeby się nauczyć?
Wojna według Tarantino
"Malowany ptak", czyli zło w każdym z nas...
Wojna polsko-ruska
Dlaczego tak łatwo ulegamy modzie, trendom i reklamie...
Fenicjanie - nieustraszeni żeglarze antycznego świata
Feminizm a macierzyństwo (część 2 - praktyka)
Feminizm a macierzyństwo (część 1 - teoria)
Kobieta w ciąży a reszta świata
Historia szkolnictwa w Polsce
Homoseksualizm
Krótka rozprawa narzekająca na... narzekanie
Hipokryzja
Do nieba bez serca
Van Helsing
Nieletnie desperatki
Co jest po drugiej stronie lustra?
Prawo moralne we mnie
Tropa de elite - recenzja filmu
Edukacja seksualna w szkole
Kreatorzy mody, biznes czy powołanie?
Reklama, czy to tylko promocja produktu?
Gdy odchodzi przyjaciel...
Młodociani przestępcy
Nowy Marillion
Kolos koguthos
Fidiasz - geniusz, romantyk, wielki artysta
Sztuka filmowa - Sztuka teatralna
Co jest po drugiej stronie lustra?
18 lat - magiczna linia trudu dorosłości
Coco Chanel - infantylizm czy smutna prawda?
Freestyle o kulturze
Kobieta jako kura domowa, bizneswoman lub wamp
Ukryte poczęcie
Pogardzane i uwielbiane
Pies kotu nierówny
Rośliny mięsożerne
Dżuma wychowawcza
Dług - recenzja filmu
Czy miłość idzie w parze z bogactwem
Alicja i Ciemny Las - recenzja książki
Przeciwny kamerom w szkołach? A dlaczego?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Nigdy nie mów 'nigdy'...
Podróż po dojrzałości, czyli nowa płyta O.S.T.R.'a
Autorytety
Dojrzałość czy kombinatorstwo?
Odwieczny szkolny paradoks - szacunek dla nauczycieli
EMO - interkultura komercyjna
Blokowisko od środka
Rola horoskopu
O telefonie - słów kilka...
Europa Europa
Kino bez miejsca dla widza
Fiolka Absurdu
stÓdęci
Samokracja!
matÓra
Człowiek - niedźwiedź
Egzotyka w Ojczyźnie(!) Wieszcza
Gdzieś w połowie
Tele-voo doo
Mikołaj w letniej koszulce
Garść wspomnień
Protokolantka i prokurator
Muzyka zwierciadłem duszy
Czy znajomość savoir vivre'u pomaga w życiu?
Matura - jak wiele ma wspólnego z egzaminem dojrzałości?
Czy warto wierzyć horoskopom?
Czy bycie modnym jest modne?
Wolność jest w nas
Szacunek do nauczyciela?
Matura a dojrzałość
Eutanazja - czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Kosmiczna apokalipsa
Wiarygodność horoskopu, po co go czytamy?
Telefon
Co jest po drugiej stronie lustra?
Barwy tęczy, czy coś się kryje pod jej kolorami?
Psi przewodnik
Różne oblicza prawa i porządku
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Nieletnie desperatki
Autor tekstu: Ludwika Zduńska
Nagrody i pochwały. Rozwinięta promocja przyciąga tłumy do kin. Szczególnie młodzież zachęcać ma ścieżka dźwiękowa O.S.T.R.-a, hasła o "prawdziwych historiach" i odważnym debiucie. Na ile warto uwierzyć reklamie?
Szeroko reklamowany film Katarzyny Rosłaniec zapowiadał wiele. Galerianki poruszają bowiem kontrowersyjny i, co najważniejsze, dziewiczy w polskim kinie temat. Atmosferę podgrzało również przyznanie nagrody Złotych Lwów za debiut na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Przed oficjalną premierą karierę w Internecie zdążyła zrobić etiuda o niemal identycznym scenariuszu.
Fabuła przypomina przerażający serial o trudnej młodzieży. Mamy bohaterki, które są ponoć "gotowe na wszystko". Okazuje się, że nie ma w tym krzty przesady, bo jak mówi jedna z głównych postaci: "dziewczyna musi znać swoją wartość". Przeliczoną na markowe ubrania i gadżety. Milena, Kaja i Julia uosabiają typ wulgarnych małolat, oddających się co majętniejszym (choć nie zawsze) facetom za prezenty. Dziewczyny przeżywają trudny okres buntu, chodzą do gimnazjum skupiającego podobnie myślącą młodzież i mieszkają w dużym mieście, w którym można się zagubić. Z tym światem styka się początkowo niewinna Alicja, która dopiero co zmieniła miejsce zamieszkania. Szukając akceptacji, stara się upodobnić do nowych koleżanek. Nie mając oparcia w rodzinie, zaczyna uważać Milenę za najważniejszą osobę w swoim otoczeniu.
Obraz Katarzyny Rosłaniec piętnuje kryzys wartości w naszych czasach. Sprawa domagała się sportretowania, bo choć jest pobieżnie znana, to mało do tej pory nagłaśniana. Galerianki to debiut, może więc powinno się go oceniać z przymrużeniem oka. Trudno, bo zajmuje się niebagatelnym tematem. Publiczność odczuje raczej rozbawienie, niż empatię, a to w dramacie nie powinno mieć miejsca. I to nie kwestia niedojrzałej widowni, a banalności postaci jest tu kluczem. Główne bohaterki zostały spłycone do granic inteligencji przeciętnego widza. Wiadomo, że dziewczyny w filmie nie mają uosabiać elity intelektualnej, ale w Galeriankach reżyserka lekceważy fakt emocjonalnego uwarunkowania zachowań. Próby pokazania rodziny (lub jej braku) jako źródła problemu są ogólnikowe i niekonsekwentne. Relacje pomiędzy jej członkami to w większości kalki schematycznego myślenia. Brawa należą się jedynie drugoplanowym aktorkom: Izabeli Kunie grającej rolę matki Alicji (nagroda na Festiwalu w Gdyni) oraz Izabeli Dąbrowskiej, matce Julii. Gdyby w scenariuszu znalazło się więcej miejsca na relacje matka - córka, film zdecydowanie by zyskał. Niestety, po wyjściu z kina pozostaje obraz nie nastolatek, które potrzebują wsparcia, ale takich, które zasilą nowe pokolenie prostytutek.
Galerianki to przede wszystkim temat, którego nie udźwignęła fabuła. Slogany o prawdzie to już przesada, bo "realizm" upraszcza się tu do kilku stereotypów. Zamiast oczekiwanej "świeżej krwi" unosi się woń realizacyjnej stęchlizny. Odpowiednio dobrana muzyka czy profesjonalne zdjęcia z dobrego filmu mogą zrobić arcydzieło, słabego niestety nie uratują. Można było zrobić świetny reportaż, ale ten gatunek się nie sprzedaje. Efekt to strywializowanie tematu i sztuki filmowej. Czy tak aby wygląda nadzieja polskiego kina?
L. Z.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |