That which does not destroy us makes us stronger.
- Friedrich Nietzsche
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 2 Aktualna ocena: 7.5
Po węgierskiej stronie
Muzea i galerie sztuki
Sen i marzenia senne
Patron dyskretnej dobroci
Oddaj mi swoje serce i duszę
Zamek Lipowiec
Udomowienie zwierząt
Przewodnik nie - turystyczny
Poprzez pryzmat
Nastroje Waxa Tailora
CHĘCINY
Second life
The Seldom Seen Masterpiece
"Do teatru? Nie, dziękuję"
Burial - widmo niespotykanych dźwięków
39/89 - Zrozumieć Polskę
Asymetria w naszej głowie
Szanowny Święty Mikołaju!
Głosy braci mniejszych
Jak się uczyć, żeby się nauczyć?
Wojna według Tarantino
"Malowany ptak", czyli zło w każdym z nas...
Wojna polsko-ruska
Dlaczego tak łatwo ulegamy modzie, trendom i reklamie...
Fenicjanie - nieustraszeni żeglarze antycznego świata
Feminizm a macierzyństwo (część 2 - praktyka)
Feminizm a macierzyństwo (część 1 - teoria)
Kobieta w ciąży a reszta świata
Historia szkolnictwa w Polsce
Homoseksualizm
Krótka rozprawa narzekająca na... narzekanie
Hipokryzja
Do nieba bez serca
Van Helsing
Nieletnie desperatki
Co jest po drugiej stronie lustra?
Prawo moralne we mnie
Tropa de elite - recenzja filmu
Edukacja seksualna w szkole
Kreatorzy mody, biznes czy powołanie?
Reklama, czy to tylko promocja produktu?
Gdy odchodzi przyjaciel...
Młodociani przestępcy
Nowy Marillion
Kolos koguthos
Fidiasz - geniusz, romantyk, wielki artysta
Sztuka filmowa - Sztuka teatralna
Co jest po drugiej stronie lustra?
18 lat - magiczna linia trudu dorosłości
Coco Chanel - infantylizm czy smutna prawda?
Freestyle o kulturze
Kobieta jako kura domowa, bizneswoman lub wamp
Ukryte poczęcie
Pogardzane i uwielbiane
Pies kotu nierówny
Rośliny mięsożerne
Dżuma wychowawcza
Dług - recenzja filmu
Czy miłość idzie w parze z bogactwem
Alicja i Ciemny Las - recenzja książki
Przeciwny kamerom w szkołach? A dlaczego?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Nigdy nie mów 'nigdy'...
Podróż po dojrzałości, czyli nowa płyta O.S.T.R.'a
Autorytety
Dojrzałość czy kombinatorstwo?
Odwieczny szkolny paradoks - szacunek dla nauczycieli
EMO - interkultura komercyjna
Blokowisko od środka
Rola horoskopu
O telefonie - słów kilka...
Europa Europa
Kino bez miejsca dla widza
Fiolka Absurdu
stÓdęci
Samokracja!
matÓra
Człowiek - niedźwiedź
Egzotyka w Ojczyźnie(!) Wieszcza
Gdzieś w połowie
Tele-voo doo
Mikołaj w letniej koszulce
Garść wspomnień
Protokolantka i prokurator
Muzyka zwierciadłem duszy
Czy znajomość savoir vivre'u pomaga w życiu?
Matura - jak wiele ma wspólnego z egzaminem dojrzałości?
Czy warto wierzyć horoskopom?
Czy bycie modnym jest modne?
Wolność jest w nas
Szacunek do nauczyciela?
Matura a dojrzałość
Eutanazja - czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Kosmiczna apokalipsa
Wiarygodność horoskopu, po co go czytamy?
Telefon
Co jest po drugiej stronie lustra?
Barwy tęczy, czy coś się kryje pod jej kolorami?
Psi przewodnik
Różne oblicza prawa i porządku
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Autor tekstu: Aleksander Grzegorzek
Film, o którym głośno było przez długie tygodnie, a obrzydzenie nieustannie mieszało się z zachwytem. Jaki jest naprawdę "Antychryst", można by dyskutować w nieskończoność. Zapraszam na całkowicie subiektywną recenzję.
W moim krótkim życiu zdarzyło mi się tylko dwukrotnie wyjść z sali kinowej: raz, kiedy uświadomiłem sobie, że pomyliłem numery sal, za drugim razem po ponad godzinie projekcji "Antychrysta". Wokół filmu narosło tyle kontrowersji, artykułów, recenzji i wywiadów z Von Trierem, że przez chwilę przysłonił on wszystkie "gwiazdy" polskie. Po obejrzeniu Dogville długo nie mogłem wyjść z podziwu, jak praktycznie bez scenografii Lars zbudował jeden z najbardziej niepokojących filmów, jaki oglądałem. Na "Antychrysta" szedłem zniesmaczony całą tą wrzawą, jednak z nadziejami na wielkie dzieło. Wyszedłem obrzydzony i zażenowany...
Fabuła "Antychrysta" jest dość nietypowa: małżeństwo traci dziecko i w ramach terapii dla żony postanawiają zamieszkać, na jakiś czas, w chatce położonej głęboko w lesie. Fabuła, zbudowana z niespójnych sekwencji, zaczyna się kompletnie gmatwać w momencie pojawiania się wątku czarownic. Od tego momentu wszystko wydaje się być tylko pretekstem do ukazania coraz to bardziej obrzydliwych scen. Kobieta staje się opętana, lub po prostu wyzwala swoje pierwotne instynkty, rzucając się na męża z dziką agresją. Miażdży mu jądra, "bawi" się jego penisem, przewierca mu kolano, obcina sobie łechtaczkę. Po co właściwie pokazywać te sceny? Nie zmieniają ogólnego przesłania filmu, ani nie rozwijają go. Lars Von Trier za wszelką cenę chce sprowadzić wszelkie kontakty intymne ludzi do czystego aktu fizycznego, nie mającego nic wspólnego z miłością. Dla reżysera seks to zaspokojenie zwierzęcych popędów. Cała wymowa filmu jest, delikatnie mówiąc, antyhumanistyczna. Kobieta potraktowana została jak narzędzie służące do rozprzestrzeniania się "plugawej" ludzkiej rasy. Niestety, symbole ukazywane tu z niezwykłą majestatycznością, były wykorzystywane już w literaturze (rodzenie martwej sarny, które dla czytelników Doriss Lessing nie powinno być obce oraz pisklę niesione przez mrówki do mrowiska, pojawiające się w nieznacznie zmienionej formie w "Sto lat samotności" Marqueza). Oczywiście cała współczesna kultura jest przesiąknięta mimetyzmem, jednak od reżysera, który z całym przekonaniem próbuje uczynić ze swojego filmu arcydzieło, wymaga się więcej.
Oczywiście, jak na film tak wielkiego reżysera, są tu elementy, które potrafią zachwycić, ale to raczej czysto techniczna (graficzna i muzyczna) kwestia. Choćby stworzone przez Polaków, kapitalne ujęcia podróży po onirycznym lesie czy upadek dziecka z okna. No i oczywiście muzyka, zachwycająca i wzbudzająca autentyczny niepokój. Wprawiła mnie w mroczny, jakby "gotycki" nastrój. Do pozytywów zaliczyć trzeba również grę aktorów. Oboje z tej ciężkiej próby wyszli zwycięsko. Szczególnie świetnie zagrała Charlotte Gainsbourg, która w pełni zasłużyła na nagrodę w Cannes. Gdy popadła w obłęd, autentycznie czuło się jej oderwanie od rzeczywistości.
Film od początku zapowiadano jako osobiste rozliczenie się z przeszłością, a w szczególności z matką. W moim odczuciu śmierć dziecka upadającego na śnieg jest alegorią "uśmierconej normalności" reżysera, zgotowanej mu przez rodzicielkę. Widać, że mimo wszelkich starań reżyser nie może pozbyć się ze swojej świadomości niepokoju. Z powodu krzywd wyrządzonych mu przez osobę, która powinna go najbardziej kochać, nie potrafi odnaleźć bezpieczeństwa. Tym filmem pokazuje, że świat nie jest w stanie dać mu azylu. A zło w jakiejkolwiek postaci znajdzie nas wszędzie.
Mimo całego cierpienia, jakiego doświadczył reżyser, nie przekonują mnie argumenty, że film zrobił dla siebie, zaś cenzura zmieniłaby wymowę filmu. W kinach powinno się puścić wersję cenzorską, a reżyser mógł zachować dla siebie tę "właściwą". Osobiście uważam, że cała brutalność wynika raczej z kwestii finansowych. Tak szokujące sceny to gotowa i darmowa reklama dla filmu. Niewielu jest reżyserów, którzy mogą kręcić, co chcą, a do nich właśnie należy Lars Von Trier. Mógł zrobić prawdziwe arcydzieło, a tymczasem dołożył wszelkich starań tylko po to, żeby udowodnić swoją depresję i wpływ matki na jego życie.
A. G.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |