Live imperfection is better than dead masterpiece...
- George Bernard Shaw

TEKSTY DLA MŁODZIEŻY:          Zaczynasz naukę  |  Już trochę potrafisz  |  Potrafisz całkiem sporo  

Skala ocen: 1 - 10

Oddanych głosów: 2   Aktualna ocena: 9

ZNAJDŹ TEKST

O polskim filmie

O polskim filmie

Młodzi, ambitni i utalentowani chcą robić filmy i ja jestem święcie przekonany, że mogą zrobić widowisko, na którym szczęki nam opadną, ale nikt nie chce ich finansować!
Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła

Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła

Dlaczego stłuczenie lusterka przynosi siedem lat nieszczęścia? Dlaczego w domu osoby zmarłej zasłania się wszystkie lustra? Dlaczego to właśnie zwierciadło pełni magiczną rolę w tak wielu baśniach i legendach?
Jak ludzie upiększają swoje ciała?

Jak ludzie upiększają swoje ciała?

Po co ludzie upiększali i upiększają swoje ciała? Jakie istnieją sposoby i techniki zdobienia ciała? Jak daleko można się posunąć, chcąc upiększyć swoje ciało?
Zasady korzystania z telefonu komórkowego

Zasady korzystania z telefonu komórkowego

Na mszy świętej, w najbardziej świętym momencie podniesienia rozlega się melodyjka telefonu komórkowego. To scena nie z filmu komediowego, ale z kościoła w centrum Krakowa.
Rekordziści w świecie zwierząt

Rekordziści w świecie zwierząt

Które zwierzę jest największe - słoń czy wieloryb? Kto jest szybszy - gepard czy sokół? Czyje tętno może wynosić 1260 uderzeń na minutę? Jaka jest średnica największego oka na świecie? Czy świnia jest inteligentniejsza od psa?
Problemy religijne

Problemy religijne

Religia w szkołach to przecież nic nowego, a jednak ciągle wzbudza kontrowersje. Czy rzeczywiście słuszne i konieczne? Jeśli nam przeszkadza, to czy powinniśmy ją zastąpić innym przedmiotem?
Śmierdzący nałóg

Śmierdzący nałóg

Wszystkiemu winien jest Krzysztof Kolumb. To on odkrył Amerykę, a wraz z nią tytoń. Wypalił z Arawakami fajkę pokoju i tak się zaczęło. Tytoń został przywieziony do Europy. A więc - wina Kolumba.
Kino z moich marzeń

Kino z moich marzeń

Film ma magiczną moc przenoszenia w czasie i przestrzeni. Pozwala przez chwilę zapomnieć o codzienności i wyzwala nieznane emocje. Jak dobrze byłoby móc oglądać film w przyjaznym otoczeniu, bez chrupania za plecami, siorbania...
Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?

Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?

Z komórek korzystamy wszędzie: w środkach komunikacji, na ulicy, w kawiarni, pubie, w domu, w samochodzie. Nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Być może ludzie bardzo młodzi nie wierzą, że kiedyś istniał świat bez telefonów komórkowych.
Bezrobocie

Bezrobocie

Słowo "bezrobocie" istnieje w języku od dawna. Ale dopiero dwadzieścia lat temu dorośli Polacy przekonali się, co ono znaczy. W czasach tzw. komuny bezrobocie było wyborem, dzisiaj jest tragedią.
Do szopy, hej pasterze!

Do szopy, hej pasterze!

Chwila zastanowienia. Nad przemijaniem, nad tym, dlaczego wcześniej ludzie tak szybko dojrzewali. A może nad tym, dlaczego teraz dojrzewają za wolno. Mają wszystko: najlepsze możliwości wykształcenia, najlepiej rozwiniętą technikę, święty spokój.
Nowa baśń o starej historii

Nowa baśń o starej historii

Ile razy oskarżamy kogoś o to, kim naprawdę nie jest? Ile razy patrzymy na człowieka i nie zastanawiając się nad tym, kim on jest, nie lubimy go? Ja wiem, działa efekt aureoli, udowodniony przez psychologów...
Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała

Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała

Bawiąc się na sylwestrowych zabawach, nie zdajemy sobie sprawy, że nasi przodkowie ponad tysiąc lat temu uczcili w ten sposób... cudowne ocalenie przed końcem świata.
Ziarno prawdy w legendzie

Ziarno prawdy w legendzie

Każdy region ma swoje własne legendy, do których jest przywiązany. Oprócz powszechnie znanych legend krakowskich i warszawskich istnieją przecież legendy śląskie (o Skarbniku) czy tatrzańskie (o rycerzach śpiących pod Giewontem).
Legenda o panu Twardowskim

Legenda o panu Twardowskim

Według legendy Twardowski zawarł pakt z diabłem, Mefistofelesem. Stało się to nocą, wśród skał, w pobliżu Krakowa, a miejsce to do dzisiaj nosi nazwę Skałki Twardowskiego.
Czy czarny kot to pech czy zabobon?

Czy czarny kot to pech czy zabobon?

Dawniej koty uważane były za święte a pogańskie ludy nawet oddawały im cześć. W starożytnym Egipcie na nikczemnika, który odważył się zabić kota, czekała kara śmierci.
Wycieczka do lasu

Wycieczka do lasu

Miejsce, w którym odpoczywa ciało i dusza. Bezpieczny azyl przed całym światem - zapraszam na wycieczkę do mojego lasu...
Niemy krzyk

Niemy krzyk

Karp należy do ryb o wyższym poziomie rozwoju. Potrafi czuć ból i strach. Niestety, potrafi także przeżyć dość długo bez wody i to, chyba, przyniosło mu takiego pecha. Bo przecież jego mięso nie jest specjalnie smaczne i na dodatek ościste.
Co słychać w subkulturach cz. 3

Co słychać w subkulturach cz. 3

Przynależność do subkultury wymaga słuchania muzyki utrzymanej w konkretnym, wybranym stylu. Dlatego młodzi ludzie poznając kogoś nowego zadają pytanie: czego słuchasz? Dzięki temu od razu wiedzą, z kim mają do czynienia, czy ta osoba ma...
Co słychać w subkulturach cz. 2

Co słychać w subkulturach cz. 2

Wygląd typowego punka jest tak specyficzny, że nie sposób go nie zauważyć. Atrybutem tej grupy jest kolorowy czub postawiony wzdłuż głowy, a u kobiet pozostawione kosmyki włosów w postaci pejsów lub pasem na wygolonej głowie.
Moja szkoła

Moja szkoła

Szkoła świetnie przygotowuje do matury i podjęcia studiów wyższych. Od lat plasuje się na czele rankingów. Na dobre wyniki ma wpływ dobra atmosfera panująca w szkole. Szanujemy naszych nauczycieli a oni nas...
W cyberprzestrzeni

W cyberprzestrzeni

Młodzi całe dnie potrafią przesiedzieć przed monitorem, grać w ukochane gierki i oglądać filmy i seriale on-line. Ale są też wśród nich tacy, którzy wiedzą, że Internet to ŹRÓDŁO INFORMACJI.
Ozdoba na zawsze

Ozdoba na zawsze

Kiedyś był swoistą oznaką kryminalistów i wyrażał ich pozycję w więziennej hierarchii. Często zdobili nim swoje ciało marynarze. Dziś tatuaż nie oznacza przynależności społecznej. Jest po prostu ozdobą ciała, różniącą się od innych tym, że trzeba ją...
Nasza-klasa...i inne

Nasza-klasa...i inne

Polacy uwielbiają portale społecznościowe, o których jest u nas głośno od czasu, kiedy w 2007 roku pewien student wymyślił portal z niezwykle prostą ideą: przyjaciele - przyjaciołom. Powstała nasza-klasa.pl, królowa rodzimych portali bazujących na...
Moje miasto

Moje miasto

Jak wygląda moje miasto? Na pierwszy rzut oka nie można powiedzieć o nim, że jest przytulne. Tymczasem te ciemne podwórza i uliczki to czyjeś własne miejsce na świecie.
Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów

Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów

Rozśpiewany hippisowski manifest przeciwko wojnie w Wietnamie. Mimo że w Stanach grany był 30 lat temu, na dużych ekranach widzimy go dopiero dziś. Jednak wciąż jest kontrowersyjny, wciąż niezastąpiony...
Szacunek dla nauczycieli...

Szacunek dla nauczycieli...

Szacunek dla nauczyciela jest czymś, czego od uczniów wymaga się bezwzględnie. Jednak nie każdy nauczyciel na niego zasługuje. Zresztą sami nauczyciele nie mają szacunku dla swoich podopiecznych, a im to prawo również przysługuje.
Szacunek do nauczyciela

Szacunek do nauczyciela

Niestety, niektórzy uczący sprawiają wrażenie, że uczą za karę. Są niezadowoleni, sfrustrowani, znudzeni. Popadają w rutynę i często wcale nie zależy im na tym, aby to zmienić.
Niezwykłe spotkanie - opowiadanie

Niezwykłe spotkanie - opowiadanie

Byłam na jakimś odludziu; wokół rozciągał się gęsty bór, a miejsce wyglądało na niezamieszkane i zapomniane nie tylko przez ludzi, ale i przez Boga...
Błękitna planeta

Błękitna planeta

Kiedy spojrzymy na Ziemię z przestrzeni międzygwiezdnej zobaczymy przede wszystkim kolor błękitny - 70,8% powierzchni naszej planety zajmują morza i oceany.
Klasowa menażeria

Klasowa menażeria

Sylwia chodzi dumna jak paw, bo ma już chłopaka. Artur - urodzony pesymista - wciąż kracze: a to dostanie lufę z matmy, a to wycieczka się nie uda, bo na pewno będzie lało...
Sława drugiego sortu

Sława drugiego sortu

Popularność programów typu "reality show", od czasu, kiedy w Polsce pojawił się pierwszy z nich, obrazuje wykres constans. Ani nie spada, ani nie wzrasta.
Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)

Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)

Najnowszy bard IV RP, Martin Lechowicz, ma w swoim dorobku szyder-songów hymn zainspirowany licznymi podróżami w polskich pociągach. Sprawnych inaczej - trzeba dodać. Też sobie ponarzekam.
Mała, zielona strzałka

Mała, zielona strzałka

Kiedy człowiek nie może już patrzeć na książki, a jedynym zajęciem, które uważa za względnie porywające jest leżenie plackiem na balkonie i gapienie się w chmury, należy uznać, że jest to czas największej podatności na gry komputerowe.
Wolność słowa - apogeum

Wolność słowa - apogeum

W Internecie ludzie stworzyli już wszystko. Giełda. Sklep. Aukcje. Forum. Prasa i telewizja. Miejsca spotkań, zwane czatami, gdzie sfrustrowane prenumeratorki pism dziewczęcych desperacko szukają partnera na randkę...
Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?

Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?

Nie każdy może zostać poliglotą, ale znajomość jednego chociażby języka obcego to już coś! Świat stawia przed nami nowe wymagania, a jednym z nich jest właśnie władanie językami.
Czy jestem lesbijką?

Czy jestem lesbijką?

Nie wiem, nigdy nie próbowałam z kobietą, a kto wie...? Na pytanie moich ukraińskich uczennic, co mi się najbardziej podoba na Ukrainie, odparłam, że kobiety. Dziewczynki popatrzyły na mnie dziwnie...
Ściągo - Ojczyzno moja

Ściągo - Ojczyzno moja

Gdyby mierzyć moralność uczniów i studentów korzystaniem ze ściąg, wynik byłby ujemny.
Dzieci i sztuka

Dzieci i sztuka

Czy "pani od polskiego" może uczyć fizyki? Nie, bo będzie awantura. A "pani od fizyki" może uczyć muzyki? Może. Na pewno?
Co kryje się pod kolorami tęczy?

Co kryje się pod kolorami tęczy?

Pod kolorami tęczy kryje się fizyka i magia. Nie istnieje magia bez fizyki ani fizyka bez magii. Są jednością.
Żeby psie życie było mniej pieskie

Żeby psie życie było mniej pieskie

Może zamiast psa albo kota lepiej kupić maskotkę? Maskotkę można wyrzucić, gdy nam się znudzi, a psa...?
Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli

Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli

Dobrze jest zbierać miłe wspomnienia i - na przykład przed zaśnięciem - przesuwać je w myśli jak paciorki różańca.
Co słychać w subkulturach cz. 1

Co słychać w subkulturach cz. 1

Potargane czupiradła, mroczne postaci z trupim makijażem, do granic możliwości wymuskane lalki. Można jednak podzielić ich w prosty sposób na grupy, jak w matematyce liczby w podzbiory.
Kwestia kota maści czarnej

Kwestia kota maści czarnej

Jeżeli trzynastego czarny kot przebiegnie ci drogę, to przynajmniej nie przechodź pod drabiną!

 
 

Sława drugiego sortu

Autor tekstu: Wiola >Fi< Myszkowska

Popularność programów typu "reality show", od czasu, kiedy w Polsce pojawił się pierwszy z nich, obrazuje wykres constans. Ani nie spada, ani nie wzrasta.

      Jak wyjaśnia bogini Wikipedia: "Istotą programu reality show jest postawienie widza w roli >podglądacza<; z punktu widzenia oglądalności im bardziej będzie w programie naruszona intymność uczestnika i im drastyczniejsze sceny widz obejrzy, tym lepiej". Przekładając tę definicję z polskiego na polski znaczy to mniej - więcej tyle, co "kolejny genialny pomysł telewizji, na którym zbito kupę kasy". Głównie dlatego, że ludzie bardzo lubią podglądać, a w skrajnych przypadkach, nawet być podglądanymi. Szczególnie, jeśli w zamian można dodrapać się łatwej sławy.
      Pamiętam, że pierwszym programem w Polsce, który określono tym mianem był "Agent". Program nie przypominał jeszcze klasycznego "Big Brothera", uczestnicy spędzali czas bardziej aktywnie. Uganiali się po całej Francji, od czasu do czasu skoczyli na bungee, pograli w golfa i podchody. Do tego dodano mały smaczek kryminalny. Wygrywał ten, kto odkrył tożsamość tytułowego Agenta. Owa niecna kreatura miała za zadanie sabotażować zadania wykonywane przez uczestników. Ci, którzy typowali źle - odpadali w kolejnych odcinkach. Nie było jeszcze mowy o żadnym decydowaniu ze strony telewidzów. Wysłać sms-a mogli jedynie na audiotele, w którym typowali, kto odpadnie w następnym odcinku.
      Mimo że program miał wysoką oglądalność, dorobił się tylko trzech serii. A szkoda, koncepcja była naprawdę dobra. Właściwie jest to jedyny reality show, który miałby we mnie wiernego widza, nawet jeśli dzisiaj emitowano by jego siedemnastą edycję. Może dlatego, że był zupełnie niepodobny do programów, które miały się Polsce dopiero pojawić. Ludzie zapewne szli tam po pieniądze, ale nie po sławę i karierę. Poza tym człowiek siadał przed telewizorem tylko raz w tygodniu, a nie codziennie.
      Inaczej sprawa się miała z nawałem reality show spod znaku "barak, prysznic i nominacje", który pojawił się zaraz po przetarciu szlaku przez "Agenta". TVN wykupiło prawa do "Big Brothera" - "programu opartego na książce >Rok 1984< Georga Orwella", jak krzyczała kampania reklamowa. W tym samym czasie pan Orwell pewnie nie raz się w grobie przewrócił.
      Oczywiście, nie było żadnych "papierosów zwycięstwa" i chodzenia w identycznej odzieży. Pokój 101 zastąpił "pokój zwierzeń", w którym uczestnicy mogli nominować koleżanki i kolegów, z którymi nie chcieli już dzielić trosk i radości. Orwellowska została praktycznie tylko postać Wielkiego Brata, który inwigilował uczestników wszędzie, nawet pod prysznicem. Jak można się domyślić, z charakterystycznego klimatu "Roku 1984" nie zachowało się zbyt wiele, ale przecież nie chodziło o to, aby widzów przerazić. Głównie chodziło o ten prysznic właśnie. O szokowanie.
      Nawet próbowano, pamiętam, robić transmisje spod prysznica w pierwszy tygodniu pierwszej edycji, ale twórcy zorientowali się bardzo szybko, że to, co przeszło u naszych amerykańskich braci, nie przejdzie u nas. W końcu zdecydowano, że ostrzejsze smaczki będą emitowane po godzinie 23 - w specjalnym odcinku, a z reszty zmontuje się serial o perypetiach bohaterów zamkniętych w jednym baraku pod Warszawą. Wszak wiadomo, że seriale, to coś, co Polacy lubią najbardziej, a do tego serialu "scenariusz pisało samo życie", bo, oczywiście, wszyscy się tam zachowywali naturalnie, nikt nikogo nie grał i absolutnie nie był manipulowany przez sztab producentów, którzy płacili za to grubą kasę.
      Można się tylko domyślać, co naprawdę się działo we fragmentach z wyciętej taśmy. Oczywiście, po wyjściu z domu nie jeden uczestnik napisał książkę na ten temat. Ktoś wystąpił u Drzyzgi w programie pt. "Byłem w Big Brotherze i zdradzę wam kilka tajemnic". Ktoś nakręcił film i udzielił monstrualnej ilości wywiadów. Ktoś prowadził program, ktoś zastąpił Shazzę na rynku muzycznym (na szczęście, nie na długo), ktoś zapowiadał pogodę w prywatnej telewizji w najlepszym czasie antenowym. I zapewne o to tak naprawdę w tym wszystkim chodziło. No, bo chyba nie o te marne sto tysięcy, które można było wygrać razem z tytułem "ulubieńca publiczności".
      "Big Brother" miał niesamowitą oglądalność. Były to czasy wojny pomiędzy dwoma prywatnymi stacjami telewizyjnymi - Polsat natychmiast odpowiedział wypluwając "Dwa Światy" o dużo bardziej skomplikowany zasadach. Pamiętam, że były dwa domy, które różniły się tym, że jeden miał stół bilardowy, a drugi studnię, ale na jakich zasadach przechodziło się z jednego do drugiego - pozostaje dla mnie tajemnicą do dzisiaj. Nie pamiętam też, w którym momencie program znikł z ekranów. Po nim natomiast posypały się nowe: było coś o prowadzeniu baru, o facetach i kobietach walczących o swoje względy, był nawet taki, w którym uczestniczyć mogli tylko łysi, postawni panowie i szczupłe, wymalowane blondynki.
      Żaden z programów wzorowanych na "Wielkim Bracie" nie odebrał widzów pierwowzorowi. Do tego trzeba było wyjść z baraku. I pozwolić ludziom śpiewać. Widzów dla Polsatu odzyskał dopiero "Idol", który dawał szansę tym, którzy pracowali całe życie, aby stać się popularnymi. Czas pokazał, że nawet zwycięzcy programu nie zaistnieli na rynku muzycznym na długo, ewentualnie stali się kolejnymi gwiazdkami wykonującymi kolejne komercyjne hity puszczane w kółko w najpopularniejszych stacjach radiowych.
       Jak się okazało, największą karierę zrobili jurorzy oceniający występy. Autoreklamę rodem spod prysznica u "Wielkiego Brata" zarzucano np. Kubie Wojewódzkiemu. Trudno zaprzeczyć, że w swoim autorskim programie typu "talk show" nie posługuje się tym samym narzędziem, po który często sięgało "klasyczne" reality show - szokiem. Jednego natomiast nie można mu odmówić. Kuba publikował w czasach, których najstarsi górale nie pamiętają, był redaktorem naczelnym co najmniej dwóch gazet, ciężko na sukces pracował i, z tego co wiem, nie kąpał się nago na oczach milionów widzów.
      Każdy z reality show wylansował gwiazdy, które pojawiały się na rozkładówkach gazet. Nikt nie zagościł tam na długo. Ktoś powiedział, że nie mieli pomysłu na swoją sławę, chociaż bardziej pasuje teoria, że sława nie lubi ludzi, którzy ją ukradli, a przy najmniej zapłacili za mało. Owszem, życie pod okiem kamer przez trzy miesiące to jest jakiś cena, jednak nadal zbyt mała w porównaniu z pracą i pasją. Właśnie one najskuteczniej torują drogę do sukcesu, do którego sława jest tylko dodatkiem. I to często mniej miłym, niżby się mogło wydawać.

W. Fi M.

 
 

O nas  |  Reklama  |  Regulamin  |  Polityka prywatności

Tłumaczenie tekstów

Redakcja i korekta tekstów

(C) EnglishStory.pl

KONTAKT:  Biuro: biuro@englishstory.pl
   Pomoc: web@englishstory.pl
   Telefon: +48 880 074 279  (w godz. 9:00 - 17:00)