Able to create, unable to teach.
- George Bernard Shaw
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 5 Aktualna ocena: 9.6
O polskim filmie
Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła
Jak ludzie upiększają swoje ciała?
Zasady korzystania z telefonu komórkowego
Rekordziści w świecie zwierząt
Problemy religijne
Śmierdzący nałóg
Kino z moich marzeń
Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?
Bezrobocie
Do szopy, hej pasterze!
Nowa baśń o starej historii
Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała
Ziarno prawdy w legendzie
Legenda o panu Twardowskim
Czy czarny kot to pech czy zabobon?
Wycieczka do lasu
Niemy krzyk
Co słychać w subkulturach cz. 3
Co słychać w subkulturach cz. 2
Moja szkoła
W cyberprzestrzeni
Ozdoba na zawsze
Nasza-klasa...i inne
Moje miasto
Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów
Szacunek dla nauczycieli...
Szacunek do nauczyciela
Niezwykłe spotkanie - opowiadanie
Błękitna planeta
Klasowa menażeria
Sława drugiego sortu
Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)
Mała, zielona strzałka
Wolność słowa - apogeum
Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?
Czy jestem lesbijką?
Ściągo - Ojczyzno moja
Dzieci i sztuka
Co kryje się pod kolorami tęczy?
Żeby psie życie było mniej pieskie
Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli
Co słychać w subkulturach cz. 1
Kwestia kota maści czarnej
Śmierdzący nałóg
Autor tekstu: Barbara Włodarczyk
Wszystkiemu winien jest Krzysztof Kolumb. To on odkrył Amerykę, a wraz z nią tytoń. Wypalił z Arawakami fajkę pokoju i tak się zaczęło. Tytoń został przywieziony do Europy. A więc - wina Kolumba.
Papierosy są najłatwiej dostępną używką. Można je kupić w każdym kiosku "Ruchu", trafice, sklepie spożywczym, na stacji benzynowej. To one, a nie narkotyki czy alkohol wiodą prym, jeżeli chodzi o ilość osób uzależnionych. Liczbę narkomanów w Polsce szacuje się na 33.000 do 75.000 osób; uzależnionych od alkoholu na 600 000 - 900 000 (w sumie 4,5 mln osób nadużywa napojów wyskokowych), za to palaczy mamy 10.000.000 (słownie: dziesięć milionów).
Powszechnie wiadomo, że palenie tytoniu jest szkodliwe. Przestrzegają przed nim lekarze i - sami palą. Często przez białą kieszeń lekarskiego fartucha prześwituje paczka papierosów. Nauczyciele ścigają palących uczniów, ale sami - palą. Jasne - nie wszyscy lekarze i nie wszyscy nauczyciele, lecz spora ich część. Palący rodzice nie pozwalają palić swoim dzieciom. Na pudełkach papierosów znajdują się napisy ostrzegawcze. Na przykład taki: "Dym tytoniowy zawiera benzen, nitrozoaminy, formaldehyd i cyjanowodór". Z tego wszystkiego kojarzę cyjanowodór, gaz używany do wykonywania wyroków śmierci w komorze gazowej.
Zastanawiam się, co by się stało, gdyby np. na bieliźnie umieścić napis: "Wykonano z materiału szkodliwego dla zdrowia. Noszenie może spowodować świąd i wysypkę", a na skarpetach: "Po pierwszym praniu lewa ginie, a w prawej wypadają dziury". (Wiem, że nie ma skarpety "lewej" i "prawej"!) Który producent odważyłby się ostrzegać w ten sposób potencjalnych nabywców? A zakłady tytoniowe mają taki obowiązek.
Sprzedaż papierosów w Polsce systematycznie spada. Może więc ostrzeżenia przyniosły pożądany skutek? Palacze zostali przekonani i masowo rzucają nałóg? Nie. Jak twierdzą analitycy rynku do spadku sprzedaży papierosów przyczynił się wzrost cen. Lecz palacze nie rzucili nałogu, po prostu przerzucili się na tańsze "fajki" z przemytu lub tytoń, z którego można skręcić papierosa.
Jak to więc jest z tym paleniem? Czy tytoń tak silnie uzależnia, że nałogowcy pozostają głusi i ślepi na wszelkie racjonalne argumenty? W takim razie należałoby potraktować go jak truciznę stokroć groźniejszą od narkotyków i wprowadzić całkowity zakaz produkcji i sprzedaży wyrobów tytoniowych. Ale wtedy budżet państwa straciłby miliardy złotych. W związku z tym produkcja papierosów nie zostanie zakazana, a na opakowaniach w dalszym ciągu będą się pojawiały idiotyczne ostrzeżenia tylko po to, żeby koncerny tytoniowe nie musiały płacić odszkodowań. Przecież ostrzegały! To się nazywa hipokryzja.
Palaczom śmierdzi z ust, śmierdzą ich ubrania, ręce, przepalają miesięcznie po kilkaset złotych, niszczą zdrowie swoje i otoczenia i ... nie wierzą w to. Po prostu. Dopóki papierosy są dostępne zawsze i wszędzie; dopóki zapalenie pomaga się skoncentrować albo odprężyć lub nawiązać kontakty towarzyskie; dopóki wciąganie cuchnącego dymu w płuca sprawia przyjemność, przy czym prognozowanych strasznych skutków nie widać - nałogowcy będą wnioskować jak Jaś na lekcji przyrody. Znacie? To posłuchajcie:
Na lekcji przyrody nauczyciel demonstruje dzieciom szkodliwy wpływ alkoholu i nikotyny na żywy organizm. W dwóch probówkach ma po jednym robaczku. Do jednej probówki wpuścił kilka kropli spirytusu - robaczek zdechł. Do drugiej wpuścił trochę dymu papierosowego - robaczek zdechł. Zadowolony z wyniku doświadczenia nauczyciel prosi klasę o wyciągnięcie wniosku. Na to wstaje Jaś i mówi:
- Kto pije i pali ten nie ma robali!
No właśnie.
B. W.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |