Own stupidity, people used to call experience.
- Oscar Wilde

TEKSTY DLA MŁODZIEŻY:          Zaczynasz naukę  |  Już trochę potrafisz  |  Potrafisz całkiem sporo  

Skala ocen: 1 - 10

Oddanych głosów: 15   Aktualna ocena: 6.8

ZNAJDŹ TEKST

Burza i wyładowania atmosferyczne

Burza i wyładowania atmosferyczne

Każda pora roku kryje jakieś anomalie pogodowe, które potrafią spędzić sen z powiek i ciężko doświadczyć wiele osób. Ludzie niby wiedzą, że to się może zdarzyć, jednak nie lubią, kiedy przyroda płata im złośliwe figle.
Stłuczka

Stłuczka

Rywalka

Rywalka

W sklepie - dialog

W sklepie - dialog

Zazdrość przybiera różne formy...

 
 

W sklepie - dialog

Autor tekstu: Katarzyna Adamowicz

Zazdrość przybiera różne formy...

Ekspedientka, Klient.

E: Dzień dobry panu. Co tam u pana słychać? Ależ pan dzisiaj uśmiechnięty! Nie jak ta baba z dołu!
K: Ta z apteki? A co z nią?
E: Lewą nogą dzisiaj wstała. Krzyczy od rana, wszystko jej nie pasuje, biega podenerwowana.
K: Tak, tak... rzeczywiście słyszałem. Drze się jak stare prześcieradło.
E: Sodoma i Gomora, mówię panu! Podobno jej się dostawa z lekami spóźniła, ale mimo wszystko uważam, że baba robi z igły widły. Dla pana dzisiaj to co zwykle? Świeży chlebek i mleczko?
K: A wie pani, może jeszcze trochę miodu.. Taki mały słoiczek, o! Cudo! Jak to mówią: cud, miód i orzeszki :) Wie pani, może to jakieś ważne leki były? Takie, co to podtrzymują ludzi, żeby na łono Abrahama tak szybko się nie przenieśli.
E: Może, może.. panie, kto ją tam wie? Ale mimo wszystko uważam, że jak na taką małą aptekę to wiele hałasu o nic.
K: Pewnie ma pani rację. Jak zawsze zresztą. Pani w tym małym środowisku to taka alfa i omega - zawsze pani wie wszystko najlepiej:)
E: Heheh... humorek panu dzisiaj dopisuje. A co to tak? Szóstkę w totolotku pan trafił?
K: Ech, gdzie tam! Ale słonko od rana uśmiecha się do mnie, żaden zakuty łeb mnie jeszcze nie odwiedził... To się śmieję pełną gębą, a co?! :)
E: A co racja, to racja. Jak wszystko dobrze, to grzech się nie śmiać. Byle tylko nie jak głupi do sera. Bo to dziwnie wygląda.
K: Dziwnie, dziwnie... poza tym ludzie patrzą na mnie jak cielę na malowane wrota. Ale niech patrzą, nie to jest w życiu najważniejsze. Wie pani, jak ludzie nie mają co robić, to na innych patrzą i do siebie porównują!... I gdyby mi pani jeszcze tamten serek z truskawkami dołożyła... o tak, tak, właśnie ten. Jadła go pani może? Mówię pani... niebo w gębie!
E: A skąd pan wie? U mnie go pan nie kupował, bo pierwszy raz mam.
K: No wie pani... khem, khem... nie mieszkamy na pustyni - nie pani sklep jeden jedyny na świecie... Trochę ich jest w tym mieście.
E: Kupował pan gdzie indziej?
K: Ale proszę się uspokoić, u pani nie było tych serków. A ja, że byłem akurat u siostry na drugim końcu miasta, to wdepnąłem na chwilę do sklepiku tuż obok jej domu. I mówię pani - ten sklep to kraina mlekiem i miodem płynąca, głównie za sprawą dziewczyny, która tam sprzedaje.
Dziewczę młode, ładne, a jak się krząta, a jak wszystko pakuje! No, mówię pani, aż radość patrzeć na taką osóbkę. A pani czemu płacze?
E: Nie było, nie było... U mnie, proszę pana, są najlepsze artykuły w mieście. Sama słodycz. A pan co? Traktuje mnie i mój sklep jak... jak... jak jakiś margines... tak, margines handlowy. Jak jakieś podrzędne sklepicho, a nie porządne miejsce!
K: Ależ niech się pani uspokoi. Taki gniew o jeden serek? Lepiej niech mi pani powie, co z tą babką na dole?... Dalej tak wrzeszczy?
E: A nie... Zauważył pan, że jakby spokój jest? Może coś się stało?
K: A może po prostu już przestała się denerwować, bo nie ma o co?
E: Na mózg panu padło? Ona przestała się denerwować? Przecież to chodząca bomba zegarowa, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie.
K: Jak zwykle pani przesadza. To przecież zupełnie miła kobieta jest... Właściwie to czasem nawet bardzo miła :)
E: Co chce pan przez to powiedzieć?
K: Khem... khem... nic nadzwyczajnego...
E: Czy pana coś z nią łączy?
K: Mnie? No skąd... Skąd pani przyszło to do głowy?
E: Tak pan dziwnie wygląda, kiedy pan o niej mówi... Promienieje pan!
K: Wydaje się pani. Nie będę już o tym z panią rozmawiał! Do widzenia! I proszę pamiętać, żeby następnym razem nie wtykać nosa w nieswoje sprawy!

Znaczenia związków frazeologicznych:

wstać rano lewą nogą - mieć zły humor od rana
drzeć się jak stare prześcieradło - krzyczeć bardzo głośno
Sodoma i Gomora - miejsce bałaganu, totalnej zagłady
robić z igły widły - wyolbrzymiać, przesadzać
cud, miód i orzeszki - coś pięknego, niebanalnego
przenieść się na łono Abrahama - umrzeć
wiele hałasu o nic - denerwować się, robić awanturę z drobnego powodu
alfa i omega - dosł.: koniec i początek; przenośnie: wyrocznia, niepodważalny autorytet
trafić szóstkę w totolotka - mieć szczęście, przeżyć coś radosnego
zakuty łeb - człowiek głupi, tępy
śmiać się jak głupi do sera - śmiać się do siebie bez powodu
gapić się jak cielę na malowane wrota - patrzeć się na kogoś głupio i uporczywie
niebo w gębie! - coś pysznego
kraina mlekiem i miodem płynąca - kraina obfitości, bogactwa
padło coś na mózg - ktoś zgłupiał
chodząca bomba zegarowa - ktoś mocno podenerwowany, gotowy zaraz zaatakować
przyjść do głowy - pomyśleć, mieć pomysł
promienieć - dobrze wyglądać
wtykać nos w nie swoje sprawy - wtrącać się w nie swoje sprawy

K. A.

 
 

O nas  |  Reklama  |  Regulamin  |  Polityka prywatności

Tłumaczenie tekstów

Redakcja i korekta tekstów

(C) EnglishStory.pl

KONTAKT:  Biuro: biuro@englishstory.pl
   Pomoc: web@englishstory.pl
   Telefon: +48 880 074 279  (w godz. 9:00 - 17:00)