The man who does not believe in anything, afraid of everything.
- George Bernard Shaw
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 10 Aktualna ocena: 7.8
Burza i wyładowania atmosferyczne
Stłuczka
Rywalka
W sklepie - dialog
O polskim filmie
Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła
Jak ludzie upiększają swoje ciała?
Zasady korzystania z telefonu komórkowego
Rekordziści w świecie zwierząt
Problemy religijne
Śmierdzący nałóg
Kino z moich marzeń
Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?
Bezrobocie
Do szopy, hej pasterze!
Nowa baśń o starej historii
Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała
Ziarno prawdy w legendzie
Legenda o panu Twardowskim
Czy czarny kot to pech czy zabobon?
Wycieczka do lasu
Niemy krzyk
Co słychać w subkulturach cz. 3
Co słychać w subkulturach cz. 2
Moja szkoła
W cyberprzestrzeni
Ozdoba na zawsze
Nasza-klasa...i inne
Moje miasto
Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów
Szacunek dla nauczycieli...
Szacunek do nauczyciela
Niezwykłe spotkanie - opowiadanie
Błękitna planeta
Klasowa menażeria
Sława drugiego sortu
Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)
Mała, zielona strzałka
Wolność słowa - apogeum
Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?
Czy jestem lesbijką?
Ściągo - Ojczyzno moja
Dzieci i sztuka
Co kryje się pod kolorami tęczy?
Żeby psie życie było mniej pieskie
Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli
Co słychać w subkulturach cz. 1
Kwestia kota maści czarnej
Po węgierskiej stronie
Muzea i galerie sztuki
Sen i marzenia senne
Patron dyskretnej dobroci
Oddaj mi swoje serce i duszę
Zamek Lipowiec
Udomowienie zwierząt
Przewodnik nie - turystyczny
Poprzez pryzmat
Nastroje Waxa Tailora
CHĘCINY
Second life
The Seldom Seen Masterpiece
"Do teatru? Nie, dziękuję"
Burial - widmo niespotykanych dźwięków
39/89 - Zrozumieć Polskę
Asymetria w naszej głowie
Szanowny Święty Mikołaju!
Głosy braci mniejszych
Jak się uczyć, żeby się nauczyć?
Wojna według Tarantino
"Malowany ptak", czyli zło w każdym z nas...
Wojna polsko-ruska
Dlaczego tak łatwo ulegamy modzie, trendom i reklamie...
Fenicjanie - nieustraszeni żeglarze antycznego świata
Feminizm a macierzyństwo (część 2 - praktyka)
Feminizm a macierzyństwo (część 1 - teoria)
Kobieta w ciąży a reszta świata
Historia szkolnictwa w Polsce
Homoseksualizm
Krótka rozprawa narzekająca na... narzekanie
Hipokryzja
Do nieba bez serca
Van Helsing
Nieletnie desperatki
Co jest po drugiej stronie lustra?
Prawo moralne we mnie
Tropa de elite - recenzja filmu
Edukacja seksualna w szkole
Kreatorzy mody, biznes czy powołanie?
Reklama, czy to tylko promocja produktu?
Gdy odchodzi przyjaciel...
Młodociani przestępcy
Nowy Marillion
Kolos koguthos
Fidiasz - geniusz, romantyk, wielki artysta
Sztuka filmowa - Sztuka teatralna
Co jest po drugiej stronie lustra?
18 lat - magiczna linia trudu dorosłości
Coco Chanel - infantylizm czy smutna prawda?
Freestyle o kulturze
Kobieta jako kura domowa, bizneswoman lub wamp
Ukryte poczęcie
Pogardzane i uwielbiane
Pies kotu nierówny
Rośliny mięsożerne
Dżuma wychowawcza
Dług - recenzja filmu
Czy miłość idzie w parze z bogactwem
Alicja i Ciemny Las - recenzja książki
Przeciwny kamerom w szkołach? A dlaczego?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Nigdy nie mów 'nigdy'...
Podróż po dojrzałości, czyli nowa płyta O.S.T.R.'a
Autorytety
Dojrzałość czy kombinatorstwo?
Odwieczny szkolny paradoks - szacunek dla nauczycieli
EMO - interkultura komercyjna
Blokowisko od środka
Rola horoskopu
O telefonie - słów kilka...
Europa Europa
Kino bez miejsca dla widza
Fiolka Absurdu
stÓdęci
Samokracja!
matÓra
Człowiek - niedźwiedź
Egzotyka w Ojczyźnie(!) Wieszcza
Gdzieś w połowie
Tele-voo doo
Mikołaj w letniej koszulce
Garść wspomnień
Protokolantka i prokurator
Muzyka zwierciadłem duszy
Czy znajomość savoir vivre'u pomaga w życiu?
Matura - jak wiele ma wspólnego z egzaminem dojrzałości?
Czy warto wierzyć horoskopom?
Czy bycie modnym jest modne?
Wolność jest w nas
Szacunek do nauczyciela?
Matura a dojrzałość
Eutanazja - czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Kosmiczna apokalipsa
Wiarygodność horoskopu, po co go czytamy?
Telefon
Co jest po drugiej stronie lustra?
Barwy tęczy, czy coś się kryje pod jej kolorami?
Psi przewodnik
Różne oblicza prawa i porządku
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Kwestia kota maści czarnej
Autor tekstu: Wiola >Fi< Myszkowska
Jeżeli trzynastego czarny kot przebiegnie ci drogę, to przynajmniej nie przechodź pod drabiną!
Środek nocy. Przez ulicę przebiega czarny kot. Samochód zatrzymuje się z piskiem opon. Zapalają się światła awaryjne. Inny pojazd omija go nie podejrzewając, że bierze na siebie klątwę. Dopiero teraz bezpiecznie można ruszyć dalej. Czarny kot nie przyniesie już pecha. Aż trudno uwierzyć, że wydarzyło się to w Europie Środowej w czasach, kiedy myślenie magiczne pojawia się tylko w umysłach uczniów podstawówek podczytujących "Harry'ego Pottera". A przynajmniej tylko oni do wiary w magię otwarcie się przyznają.
Zabawne, że kiedy w modzie jest ateizm i kult nauki, czarny kot nadal kojarzy się z pechem. Zabawne, bo po fali programów w stylu "Strefy 11" media zaczęły promować myślenie trzeźwe i racjonalne (na przekór gwiazdom Hollywood, które ostatnio bawią się albo w kabałę, albo w zakładanie nowych religii). Większą sensacją jest obalenie mitu niż jego pielęgnowanie. I tak czarny kot jest tylko echem przeszłości, echem, ale nadal bardzo wyraźnym.
O ile w starożytności był zwierzęciem świętym, godnym mumifikacji, o tyle w średniowieczu nie kojarzył się już tak pozytywnie. Niektórzy wierzyli, że może się w niego wcielić sam diabeł, zapewne dlatego, że czarny kot zazwyczaj postrzegany był jako nieodłączny towarzysz czarownic i często płonął razem z nimi na stosie. Według starego przesądu angielskiego dwa koty (maści dowolnej) walczące w pobliżu osoby umierającej, lub na świeżym grobie, to w rzeczywistości anioł i diabeł walczące o duszę zmarłego. Pokazuje to, jak głębokie korzenie ma łączenie kotów z czymś nadprzyrodzonym, duchowym i niekoniecznie życzliwym dla człowieka.
Przesądy są stare, ale jare. Póki przydeptuje się kartki i odpukuje w niemalowane, póty wiara w zabobon będzie równie żywa, jak rozwój kultur bakterii na kostce sera wystawionej na ostre słońce. I nie pomogłaby tu nawet medialna kampania na szeroką skalę, nadużywająca takich haseł jak: "Drugi renesans" czy "Rozjaśnij swój Ciemnogród". Można się zastanawiać, czy chodzi o faktyczną chęć zapobiegania nieszczęściom, czy może bardziej o słuszny wiek przesądów, wszak niektóre mają nawet kilkaset lat. Miały czas zakorzenić się w naszej kulturze, a wiele z nich spotykamy już pod inną nazwą - nazwą tradycji.
Wkładamy łuski karpia do portfela, aby zapewnić sobie pieniądze na przyszły rok; czerwona bielizna na studniówce gwarantuje zdanie matury. Podejście do tych przesądów jest dwojakie (a jedno wcale nie wyklucza drugiego). Po pierwsze: "Oczywiście, że w to nie wierzę! Robię to dla zabawy!". Po drugie: "Nie zaszkodzi, a pomóc może". Najczęściej takie komentarze słyszę przy okazji rozmów na temat chodzenia do gabinetu wróżb. Osobiście tej praktyki nie określiłabym ani "zabawą", a tym bardziej czymś nieszkodliwym.
Mój dawny przyjaciel opowiedział mi kiedyś historię, którą przeczytał w którymś z pism popularnonaukowych. Kobieta poszła do wróżki. Ta przepowiedziała jej dokładną datę śmierci. Kobieta tak się przejęła, że wyznaczonego dnia, o wyznaczonej godzinie wyskoczyła z okna. Jedni wytłumaczą to opętaniem przez demony, inni, tak jak autor artykułu, w którym przytoczono tę historię - autosugestią. Ja napisać wprost mogę jedno: nie znam osoby, która wyszłaby od wróżki i zapomniała, co ta jej przepowiedziała. Każdy człowiek, który korzystał z jej usług pamięta swoją wróżbę bardzo dokładnie. Najgorsze są te szczegółowe. Te, które doprowadzają ludzi do całkowitej abstynencji (na przykład) rybnej z uwagi na ości, bardzo łatwo wbijające się w przełyk. I mogące spowodować śmierć, jakże by inaczej. Tak rodzi się paranoja.
Współcześnie można zauważyć bardzo wiele zwyczajów, powszechnie praktykowanych, których nazwanie zabobonem jest obrazą dla "praktykujących", chociaż niewiele różnią się one od przesądów "z brodą". Wyżej opisaną łuskę karpia ludzie wkładają do portfela z sentymentalnym uśmiechem. Natomiast ze śmiertelną powagą pilnują, aby kosz na śmieci nie znalazł się w ich "kącie bogactwa". Co prawda, feng-shui jest starsze niż niejeden europejski przesąd. Stosowano je już w starożytnych Chinach, w naszej kulturze jest jednak bardzo świeże. I bardzo modne, trzeba przyznać.
Jak grzyby po deszczu wyrastają tak zwane "Urban Legends" - miejskie legendy - troskliwie dopieszczane przez Internet. Szeroki wachlarz możliwości: od bajki, że "Coca-Cola" była na początku zielona, a nie czarna, do tzw. "łańcuszków". W czasach mojego dzieciństwa były to jeszcze listy. Trzeba było sporządzić trzy kopie i podać koleżankom, "a chłopak, który ci się podoba w przeciągu trzech dni poprosi cię o chodzenie!".
Należało pamiętać, że Anna K. tego nie zrobiła i potrąciło ją auto. Wraz z rozwojem techniki ewoluowały również łańcuszki. Najpierw rozsyłało się je e-mailem, teraz robi się to za pomocą komunikatorów. Nagrodą za wysłanie ich do jedenastu osób z listy kontaktów już nie jest serce wymarzonego chłopaka, a śmieszny filmik, który ma się wyświetlić na ekranie naszego komputera ni stąd ni zowąd. Trochę szkoda. Tym bardziej, że nic, nigdy i nikomu się jeszcze nie wyświetliło. Poza informacją o tym, że znajomy, do którego posłałeś "łańcuszek" właśnie zaczął blokować wiadomości przychodzące z twojego numeru.
Zabobonów będzie przybywać. Czasami tylko zostaną nazwane innym imieniem. Tak więc czy czarny kot rzeczywiście przynosi pecha? Oczywiście. Tym, którzy w to wierzą. Bardziej zaangażowanym w swój fach wróżkom na pewno nie raz udało się przewidzieć przyszłość osobom, które im uwierzyły. I tu właśnie pojawia się ironia. W tym oświeconym, XXI wieku, kwestia "zabobon czy nie" nadal rozstrzygana jest wiarą, a nie wiedzą.
W. Fi M.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |