If you have too much time, you place the more difficult questions.
- Piotr Szreniawski
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 4 Aktualna ocena: 8.75
Burza i wyładowania atmosferyczne
Stłuczka
Rywalka
W sklepie - dialog
O polskim filmie
Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła
Jak ludzie upiększają swoje ciała?
Zasady korzystania z telefonu komórkowego
Rekordziści w świecie zwierząt
Problemy religijne
Śmierdzący nałóg
Kino z moich marzeń
Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?
Bezrobocie
Do szopy, hej pasterze!
Nowa baśń o starej historii
Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała
Ziarno prawdy w legendzie
Legenda o panu Twardowskim
Czy czarny kot to pech czy zabobon?
Wycieczka do lasu
Niemy krzyk
Co słychać w subkulturach cz. 3
Co słychać w subkulturach cz. 2
Moja szkoła
W cyberprzestrzeni
Ozdoba na zawsze
Nasza-klasa...i inne
Moje miasto
Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów
Szacunek dla nauczycieli...
Szacunek do nauczyciela
Niezwykłe spotkanie - opowiadanie
Błękitna planeta
Klasowa menażeria
Sława drugiego sortu
Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)
Mała, zielona strzałka
Wolność słowa - apogeum
Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?
Czy jestem lesbijką?
Ściągo - Ojczyzno moja
Dzieci i sztuka
Co kryje się pod kolorami tęczy?
Żeby psie życie było mniej pieskie
Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli
Co słychać w subkulturach cz. 1
Kwestia kota maści czarnej
Po węgierskiej stronie
Muzea i galerie sztuki
Sen i marzenia senne
Patron dyskretnej dobroci
Oddaj mi swoje serce i duszę
Zamek Lipowiec
Udomowienie zwierząt
Przewodnik nie - turystyczny
Poprzez pryzmat
Nastroje Waxa Tailora
CHĘCINY
Second life
The Seldom Seen Masterpiece
"Do teatru? Nie, dziękuję"
Burial - widmo niespotykanych dźwięków
39/89 - Zrozumieć Polskę
Asymetria w naszej głowie
Szanowny Święty Mikołaju!
Głosy braci mniejszych
Jak się uczyć, żeby się nauczyć?
Wojna według Tarantino
"Malowany ptak", czyli zło w każdym z nas...
Wojna polsko-ruska
Dlaczego tak łatwo ulegamy modzie, trendom i reklamie...
Fenicjanie - nieustraszeni żeglarze antycznego świata
Feminizm a macierzyństwo (część 2 - praktyka)
Feminizm a macierzyństwo (część 1 - teoria)
Kobieta w ciąży a reszta świata
Historia szkolnictwa w Polsce
Homoseksualizm
Krótka rozprawa narzekająca na... narzekanie
Hipokryzja
Do nieba bez serca
Van Helsing
Nieletnie desperatki
Co jest po drugiej stronie lustra?
Prawo moralne we mnie
Tropa de elite - recenzja filmu
Edukacja seksualna w szkole
Kreatorzy mody, biznes czy powołanie?
Reklama, czy to tylko promocja produktu?
Gdy odchodzi przyjaciel...
Młodociani przestępcy
Nowy Marillion
Kolos koguthos
Fidiasz - geniusz, romantyk, wielki artysta
Sztuka filmowa - Sztuka teatralna
Co jest po drugiej stronie lustra?
18 lat - magiczna linia trudu dorosłości
Coco Chanel - infantylizm czy smutna prawda?
Freestyle o kulturze
Kobieta jako kura domowa, bizneswoman lub wamp
Ukryte poczęcie
Pogardzane i uwielbiane
Pies kotu nierówny
Rośliny mięsożerne
Dżuma wychowawcza
Dług - recenzja filmu
Czy miłość idzie w parze z bogactwem
Alicja i Ciemny Las - recenzja książki
Przeciwny kamerom w szkołach? A dlaczego?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Nigdy nie mów 'nigdy'...
Podróż po dojrzałości, czyli nowa płyta O.S.T.R.'a
Autorytety
Dojrzałość czy kombinatorstwo?
Odwieczny szkolny paradoks - szacunek dla nauczycieli
EMO - interkultura komercyjna
Blokowisko od środka
Rola horoskopu
O telefonie - słów kilka...
Europa Europa
Kino bez miejsca dla widza
Fiolka Absurdu
stÓdęci
Samokracja!
matÓra
Człowiek - niedźwiedź
Egzotyka w Ojczyźnie(!) Wieszcza
Gdzieś w połowie
Tele-voo doo
Mikołaj w letniej koszulce
Garść wspomnień
Protokolantka i prokurator
Muzyka zwierciadłem duszy
Czy znajomość savoir vivre'u pomaga w życiu?
Matura - jak wiele ma wspólnego z egzaminem dojrzałości?
Czy warto wierzyć horoskopom?
Czy bycie modnym jest modne?
Wolność jest w nas
Szacunek do nauczyciela?
Matura a dojrzałość
Eutanazja - czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Kosmiczna apokalipsa
Wiarygodność horoskopu, po co go czytamy?
Telefon
Co jest po drugiej stronie lustra?
Barwy tęczy, czy coś się kryje pod jej kolorami?
Psi przewodnik
Różne oblicza prawa i porządku
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Kosmiczna apokalipsa
Autor tekstu: Marta Górska
"Koniec świata!" - wołamy, gdy zdarzy się coś bulwersującego. A on nadchodzi bez naszych okrzyków i nawoływań, zbliża się, jest tuż, tuż...
Koniec świata nadchodzi jesienią. Przewidziała go pół wieku wcześniej pewna dziewczynka, ale nikt nie chciał dać wiary wiadomości pozostawionej przez nią i ukrytej w "kapsule czasu". Tymczasem Słońce świeci coraz jaśniej, emitując w stronę Ziemi zabójczą falę gorąca. Już wkrótce rozbłyśnie, a ogniste promienie, które przyjdą z jego wnętrza, zniszczą na Ziemi wszystko, do głębokości półtora kilometra...
To, na szczęście, tylko fragment scenariusza jednej z najnowszych amerykańskich produkcji. Reżyserem i zarazem autorem scenariusza filmu "Knowing", rozpowszechnianego w Polsce jako "Przepowiednia", jest Alex Proyas ( twórca m.in. "Ja, robot").
W konstrukcji fabuły nawiązano do zjawiska tak zwanych rozbłysków słonecznych. Istnieją one w rzeczywistości i gdyby nasza planeta nie była tak doskonale chroniona atmosferą, wszystko, co żywe na jej powierzchni, mogłoby zginąć w straszliwym pożarze. We wspomnianym filmie ukazane jest to we wstrząsającej scenie, w której dzikie zwierzęta płoną żywcem, daremnie usiłując uciec ze skazanego na zagładę lasu.
Koniec kalendarza
Zagłada Ziemi w ogniu pochodzącym ze Słońca, to jeden z możliwych scenariuszy końca świata. Niektórzy katastrofiści powołują się nawet na teksty biblijne, mówiące o Dniu Sądu Ostatecznego, któremu towarzyszyć będzie ogień i siarka.
Od jakiegoś czasu w Internecie można spotkać przekazy, z których jasno wynika, że koniec świata nastąpi za trzy lata, w dniu przesilenia zimowego. Nie musimy się więc martwić o żadne długi ani zobowiązania, które mielibyśmy regulować po 21 grudnia 2012 roku. Wtedy bowiem w kalendarzu Majów kończy się tak zwany Wielki Rok, trwający 5130 lat, a wraz z nim dobiegnie końca nasz ziemski świat.
To niezmiernie popularna ostatnio katastroficzna teoria. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu, aby wyjaśnić, dlaczego koniec ludzkości miałby nastąpić akurat według kalendarza Majów, a nie np. Chińczyków czy Babilończyków? A jeśli już, to przepowiednia Majów wyraźnie twierdzi, że świat się odrodzi. Nie ma mowy o definitywnym końcu ludzkości. Ten wątek, mniej katastroficzny, a więc już nie tak atrakcyjny medialnie, jest skwapliwie pomijany.
Śmiercionośny czerwony olbrzym
Nasze Słońce może stać się groźne i unicestwić Ziemię oraz inne planety Układu Słonecznego. Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, ale dopiero za... 5 miliardów lat. Po tym czasie Słońcu zabraknie wodoru i ze średniej wielkości żółtej gwiazdy zacznie przeistaczać się w czerwonego olbrzyma. Temperatura Ziemi na początku wzrośnie. Wielka, czerwona tarcza będzie widniała nad horyzontem i wysyłała do nas ogromne ilości energii. Zaczną topnieć lodowce, podniesie się poziom oceanów. Gwiazdy zostaną zasłonięte przez gęste chmury, które powstaną w atmosferze. Znikną różnice klimatyczne, na całej planecie będzie gorąco i wilgotno. Później atmosfera zacznie wyparowywać w przestrzeń. Roślinność ziemska, pozbawiona ochrony w postaci powietrza, zacznie płonąć. W pożarach znikną z powierzchni naszej planety wszystkie formy życia. Krajobraz ziemski zacznie przypominać księżycowy. Po upływie kilkuset lat stopią się także minerały, które zaczną spływać potokami lawy w puste dna oceanów.
Czerwony olbrzym wciąż będzie wyrzucał z siebie ogromne ilości materii. Pod jej wpływem stopią się najbliższe mu planety, czyli Merkury, Wenus, Ziemia i Mars. Po pewnym czasie taki sam los spotka pozostałe planety Układu Słonecznego. Znikną kolejno: Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i Pluton. Natomiast samo Słońce nie zginie całkowicie. Po kilkuset milionach lat, pozbawione energii, znacznie się skurczy się i do końca Wszechświata będzie dogorywało jako biały karzeł, podobny do tego, jaki dziś krąży wokół Syriusza, najjaśniejszej gwiazdy nocnego nieba.
W tym apokaliptycznym scenariuszu pocieszające jest chyba jedynie to, że ludzkość znacznie wcześniej osiągnie rozwój, pozwalający na penetrację Kosmosu i zakładanie kolonii na innych planetach. Pesymiści twierdzą, że mamy na to znacznie mniej czasu niż 5 miliardów lat. "Rozdymające się" się Słońce może zagrozić życiu na Ziemi "już" za 500 milionów lat. Natomiast jest bardzo prawdopodobne, że za około 3 miliardy lat nasza Droga Mleczna zderzy się z galaktyką Andromedy. Gwiazdy zaczną się przesuwać, a oddziaływanie grawitacyjne sprawi, że wiele układów planetarnych może się rozpaść.
Śmiertelne zderzenie
Wszyscy znamy teorię, według której śmierć dinozaurów została spowodowana uderzeniem potężnego meteorytu. Liczył 10 kilometrów średnicy, a jego prędkość wynosiła 100 000 km/h. Spadł, przeszło 60 milionów lat temu, w pobliżu meksykańskiego półwyspu Jukatan. Śladem po jego upadku jest olbrzymi, liczący 180 km średnicy, krater Chicxulub.
Zderzenie spowodowało trzęsienia ziemi, burze i wielkie fale oceaniczne. W niebo wzbiły się ogromne masy pyłu. W atmosferze powstały ciemne chmury, przez które nie przedostawało się światło słoneczne. To z kolei stało się przyczyną oziębienia klimatu i obumierania roślin, stanowiących główne źródło pokarmu dinozaurów.
Zderzenie z planetoidą czy upadek meteorytu, to jeden z popularnych dziś scenariuszy filmów katastroficznych. Rzeczywiście, gdyby do tego doszło, Ziemię czekałby ciężki los. Kto nie zginąłby bezpośrednio przy zderzeniu, mógłby postradać życie w pożarach spowodowanych płonącymi odłamkami lub w falach potężnych tsunami. Przypuszcza się, że opisywany w wielu religiach potop został spowodowany uderzeniem w ocean ogromnego meteorytu. Całą Ziemię obiegła potężna fala wody, zatapiając wszystko na swej drodze.
Jeszcze gorzej mogłoby być, gdyby Ziemia zderzyła się z ciałem niebieskim na tyle dużym, aby wytrącić naszą planetę z orbity. W najlepszym przypadku spowodowałoby to zmiany klimatyczne, np. wieczną zimę, w najgorszym ? Ziemia powędrowałaby w przestrzeń kosmiczną i dostałaby się w zasięg przyciągania np. Jowisza. Stałaby się, podobnie jak inne satelity tego olbrzyma, lodową, martwą bryłą.
Na szczęście, do takich wydarzeń dochodzi niezmiernie rzadko. Naukowcy obliczyli, że zderzenie naszej planety z obiektem kilometrowej czy większej średnicy, może zdarzyć się raz na milion lat.
Ucieczka na Marsa
W filmie "Knowing" zagłada nie dotyka całej ludzkości. Wybrane jednostki zostają uratowane przez istoty przybyłe z Kosmosu. Domem ziemskich dzieci staje się, podobna do Ziemi planeta, na której mogą rozpocząć nowe życie.
Gdyby zagroziła nam rzeczywiście kosmiczna apokalipsa, lepiej byłoby chyba nie liczyć na pomoc z zewnątrz. Zakładając, że ludzkość osiągnęłaby odpowiedni poziom rozwoju, można by pomyśleć o ucieczce z zagrożonej planety.
Do celów kolonizacyjnych nie nadają się dwie najbliższe Słońcu planety: Mars i Wenus. Mars jest całkowicie jałowy i pustynny. Temperatura na jego powierzchni osiąga w dzień 420 st. C., w nocy spada do - 180 st. C. Wenus ma, co prawda, gęstą atmosferę, ale składa się ona głównie z dwutlenku węgla i azotu. Obecny jest także dwutlenek siarki, który w połączeniu z parą wodną tworzy kwas siarkowy, utrzymujący się w wyższych warstwach atmosfery. Przy powierzchni ciśnienie atmosferyczne dochodzi do 70 atmosfer ziemskich. Na powierzchni Wenus temperatura dochodzi do 482 st. C., czyli przekracza temperaturę topnienia ołowiu. Do tego wszystkiego trzeba dodać jeszcze aktywność wulkaniczną na planecie. Tak więc Wenus, pomimo iż swojego czasu zyskała sobie przydomek bliźniaczej siostry Ziemi, przypomina naszą planetę, ale sprzed wielu milionów lat, kiedy życie na niej jeszcze nie istniało.
Do celów kolonizacyjnych nadawałby się jedynie Mars. Według naukowców, 3 miliardy lat temu ta planeta bardzo przypominała Ziemię. Miała ciepły klimat i wodę. Mogły na niej powstać prymitywne formy życia. Dziś sąsiad Ziemi ma bardzo rzadką atmosferę, którą należałoby zagęścić, np. za pomocą elektrowni atomowych. Zlikwidowałoby to ogromne (wynoszące ponad 100 st. C) różnice temperatury na powierzchni.
"Czerwona Planeta" jest obecnie jedyną, dla której opracowano konkretne plany kolonizacji. Przygotowane są rozpisane na stulecia programy nawadniania, użyźniania gleby oraz zaszczepiania roślinności.
Być może kiedyś nasze prawnuki skolonizują Marsa. Ale wszelkie przewidywania przyszłości można podsumować mało znanym powiedzeniem: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu, co będziesz robił jutro", przy czym przez Boga można rozumieć również los, przypadek, przeznaczenie...
M. G.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |