The man who makes no mistakes does not usually does not do anything.
- Edward John Phelps
TEKSTY DLA MŁODZIEŻY: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 1 Aktualna ocena: 9
Burza i wyładowania atmosferyczne
Stłuczka
Rywalka
W sklepie - dialog
O polskim filmie
Drogocenne lustra i magiczne zwierciadła
Jak ludzie upiększają swoje ciała?
Zasady korzystania z telefonu komórkowego
Rekordziści w świecie zwierząt
Problemy religijne
Śmierdzący nałóg
Kino z moich marzeń
Czy telefon komórkowy może zastąpić przyjaciela?
Bezrobocie
Do szopy, hej pasterze!
Nowa baśń o starej historii
Smok nie nadszedł, ludzkość ocalała
Ziarno prawdy w legendzie
Legenda o panu Twardowskim
Czy czarny kot to pech czy zabobon?
Wycieczka do lasu
Niemy krzyk
Co słychać w subkulturach cz. 3
Co słychać w subkulturach cz. 2
Moja szkoła
W cyberprzestrzeni
Ozdoba na zawsze
Nasza-klasa...i inne
Moje miasto
Wojna niezmienna, czyli konflikt oczami hippisów
Szacunek dla nauczycieli...
Szacunek do nauczyciela
Niezwykłe spotkanie - opowiadanie
Błękitna planeta
Klasowa menażeria
Sława drugiego sortu
Pięknie, Kurczę, Pięknie (PKP)
Mała, zielona strzałka
Wolność słowa - apogeum
Nauka języków obcych - ciekawe doświadczenie czy przykra konieczność?
Czy jestem lesbijką?
Ściągo - Ojczyzno moja
Dzieci i sztuka
Co kryje się pod kolorami tęczy?
Żeby psie życie było mniej pieskie
Dziękuję za wspomnienia, czyli hołd dla ludzi dobrej woli
Co słychać w subkulturach cz. 1
Kwestia kota maści czarnej
Po węgierskiej stronie
Muzea i galerie sztuki
Sen i marzenia senne
Patron dyskretnej dobroci
Oddaj mi swoje serce i duszę
Zamek Lipowiec
Udomowienie zwierząt
Przewodnik nie - turystyczny
Poprzez pryzmat
Nastroje Waxa Tailora
CHĘCINY
Second life
The Seldom Seen Masterpiece
"Do teatru? Nie, dziękuję"
Burial - widmo niespotykanych dźwięków
39/89 - Zrozumieć Polskę
Asymetria w naszej głowie
Szanowny Święty Mikołaju!
Głosy braci mniejszych
Jak się uczyć, żeby się nauczyć?
Wojna według Tarantino
"Malowany ptak", czyli zło w każdym z nas...
Wojna polsko-ruska
Dlaczego tak łatwo ulegamy modzie, trendom i reklamie...
Fenicjanie - nieustraszeni żeglarze antycznego świata
Feminizm a macierzyństwo (część 2 - praktyka)
Feminizm a macierzyństwo (część 1 - teoria)
Kobieta w ciąży a reszta świata
Historia szkolnictwa w Polsce
Homoseksualizm
Krótka rozprawa narzekająca na... narzekanie
Hipokryzja
Do nieba bez serca
Van Helsing
Nieletnie desperatki
Co jest po drugiej stronie lustra?
Prawo moralne we mnie
Tropa de elite - recenzja filmu
Edukacja seksualna w szkole
Kreatorzy mody, biznes czy powołanie?
Reklama, czy to tylko promocja produktu?
Gdy odchodzi przyjaciel...
Młodociani przestępcy
Nowy Marillion
Kolos koguthos
Fidiasz - geniusz, romantyk, wielki artysta
Sztuka filmowa - Sztuka teatralna
Co jest po drugiej stronie lustra?
18 lat - magiczna linia trudu dorosłości
Coco Chanel - infantylizm czy smutna prawda?
Freestyle o kulturze
Kobieta jako kura domowa, bizneswoman lub wamp
Ukryte poczęcie
Pogardzane i uwielbiane
Pies kotu nierówny
Rośliny mięsożerne
Dżuma wychowawcza
Dług - recenzja filmu
Czy miłość idzie w parze z bogactwem
Alicja i Ciemny Las - recenzja książki
Przeciwny kamerom w szkołach? A dlaczego?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Nigdy nie mów 'nigdy'...
Podróż po dojrzałości, czyli nowa płyta O.S.T.R.'a
Autorytety
Dojrzałość czy kombinatorstwo?
Odwieczny szkolny paradoks - szacunek dla nauczycieli
EMO - interkultura komercyjna
Blokowisko od środka
Rola horoskopu
O telefonie - słów kilka...
Europa Europa
Kino bez miejsca dla widza
Fiolka Absurdu
stÓdęci
Samokracja!
matÓra
Człowiek - niedźwiedź
Egzotyka w Ojczyźnie(!) Wieszcza
Gdzieś w połowie
Tele-voo doo
Mikołaj w letniej koszulce
Garść wspomnień
Protokolantka i prokurator
Muzyka zwierciadłem duszy
Czy znajomość savoir vivre'u pomaga w życiu?
Matura - jak wiele ma wspólnego z egzaminem dojrzałości?
Czy warto wierzyć horoskopom?
Czy bycie modnym jest modne?
Wolność jest w nas
Szacunek do nauczyciela?
Matura a dojrzałość
Eutanazja - czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Kosmiczna apokalipsa
Wiarygodność horoskopu, po co go czytamy?
Telefon
Co jest po drugiej stronie lustra?
Barwy tęczy, czy coś się kryje pod jej kolorami?
Psi przewodnik
Różne oblicza prawa i porządku
Antychryst, lek na depresję Von Triera?
Kuch Kuch Hota Hai, czyli: Coś się dzieje
Autor tekstu: Anna Ćwiek
Coraz więcej Polaków zafascynowanych jest kulturą hinduską. Przyczyna tego zjawiska leży najprawdopodobniej w całkowitej jej odmienności od tego, co znamy od urodzenia.
Polak jest smutny, narzeka na wszystko, nie potrafi cieszyć się życiem. Jest najczęściej z niego niezadowolony. To wprawdzie stereotyp, ale nie ma dymu bez ognia. Być może nie zdajemy sobie z tego na co dzień sprawy, jednak kiedy wyjeżdżamy z kraju, a następnie wracamy, uderza nas to dwukrotnie. Po raz pierwszy, kiedy wyjeżdżamy. Obserwując przedstawicieli innych narodowości, nagle zaczynamy rozumieć, że można żyć inaczej, można się uśmiechać, gdyż w wielu innych krajach ludzie nie robią bilansu tego, co jest złe, lecz doceniają pozytywy. Po raz drugi, kiedy wracamy do Polski. Tym, co zwraca uwagę, nie są szare ulice - chodniki wszędzie mają jednakowy kolor. Znacznie bardziej rzuca się w oczy wyraz twarzy pasażerów autobusów, którzy są po prostu smutni, bez życia; czasem mam wrażenie, że sądzą, iż żyją za karę. Zapewne bierze się to z rozczarowania życiem, które, nie ukrywajmy, ma w naszym kraju stosunkowo niski poziom. Nasze PKB, choć pomalutku rośnie, w dalszym ciągu jest jednym z najniższych w Europie, a wyprzedza nas nawet Estonia.
Na dodatek mieszkamy w państwie, w którym politycy zamiast skupiać się na współpracy w celu rozwoju, prowadzą nieustanne przepychanki i wojnę podjazdową. Generalnie uważamy, że wszystko tutaj jest nie tak.
Coś z tym trzeba zrobić. Nie, nie mam w tym miejscu na myśli głębokich i radykalnych reform politycznych i gospodarczych, a wskutek tego przemian społecznych, choć takie niewątpliwie by się przydały. Należy w jakiś sposób urozmaicić swoje życie i choć na chwilę oderwać się od prozy dnia codziennego. Problem w tym, że klasyczne sposoby na relaks już dawno nam spowszedniały, tzn. nie tyle stały się nudne, ile tak ogólnodostępne i oczywiste, że choć w dalszym ciągu znakomicie spełniają swoją funkcję rozrywkową, wyciszającą czy rekreacyjną, to zaczynamy szukać nowych doznań.
Najbardziej charakterystycznym przykładem takiego obrotu rzeczy jest fenomen Bollywoodu. Pojawił się u nas stosunkowo niedawno, bo kilka lat temu. Było to na tyle nagłe, iż wyjeżdżając do Wielkiej Brytanii i stykając się z tamtejszym multikulturowym społeczeństwem, którego notabene ja na chwilę stałam się częścią, i uznając element Bollywoodu za oczywisty i całkowicie normalny tam, nie zdawałam sobie sprawy, że po powrocie zastanę go również w ojczyźnie.
A okazuje się, że ni stąd, ni zowąd, jak grzyby po deszczu powstają kursy tańców orientalnych, filmy hinduskie nie są co prawda masowo wyświetlane w kinach, ale bez problemu można je kupić przez Internet, co i rusz w sklepach odzieżowych pojawiają się kolekcje inspirowane sari czy chudidar. W supermarketach mamy niewielki, ale powoli rosnący wybór składników, z których możemy przygotować hinduskie potrawy.
Coraz więcej Polaków zafascynowanych jest kulturą hinduską. Przyczyna tego zjawiska leży najprawdopodobniej w całkowitej jej odmienności od tego, co znamy od urodzenia. Styl życia, sztuka, kuchnia, stosunki międzyludzkie, wartości, które wyznajemy... nie znajduję ani jednego podobieństwa pomiędzy światem polskim a hinduskim. Zamykam oczy, myślę o Indiach... kolory, zapach curry i kadzidła, ruch, gwar, upał, kurz...
Ze względu na wysokie koszty niewielu z nas ma okazję odwiedzić ten kraj i poczuć to wszystko naprawdę. Wiedzę o nim czerpiemy w większości z mediów, książek, rozmów z jego obywatelami podczas pobytu w Europie Zachodniej. Od pewnego czasu także z twórczości Bollywoodu, choć obrazy filmowe odbiegają znacznie od życia przeciętnego Hindusa. Pomimo tej nierzeczywistości, jest coś takiego w tych filmach , że zdobywają coraz większe rzesze fanów. Nie doszukiwałabym się jednak w nich (filmach) żadnych innowacji. Schemat jest zbliżony do klasycznej telenoweli, znanej polskiemu widzowi od lat. Nieszczęśliwa miłość, przeciwności losu, walka, aby wbrew całemu światu być razem. Tym jednak, co pozwala rozróżnić te dwa gatunki jest cała otoczka orientu, o której pisałam wyżej, a ponadto mnóstwo muzyki, tańca i śpiewu. Być może całość jest jeszcze bardziej przerysowana, niż w wydaniu południowoamerykańskim. I właśnie o to chodzi. Jest to tak bardzo różne od naszej rzeczywistości, że zaczynamy w tę egzotykę uciekać. Czynimy ją częścią naszego życia. Przeglądając Internet wcale nie trudno odkryć, jak wielu ludzi Hollywood połączył, stał się ich wspólną pasją, o której dyskutują na forach, i w związku z którą tworzą portale i rzeczywiste społeczności. Kultura orientu staje się częścią naszej polskiej kultury.
Jest to o tyle wyjątkowe, iż jesteśmy narodem ksenofobów. Oczywiście uogólniam znacznie problem, jednak pokaźna część z nas nie akceptuje ras innych niż biała, a z różnych narodowości tolerujemy wyłącznie Polaków (czyli samych siebie). Być może entuzjazm, jakim coraz więcej z nas darzy kulturę orientu, pozwoli rasistom i radykalnym nacjonalistom przyzwyczaić się nieco do faktu, iż od jakiegoś czasu żyjemy w globalnej wiosce. Obawiam się, że innego wyjścia nie mają. Zaczynamy się otwierać i należy tę tendencję podtrzymać.
Zaryzykuję stwierdzenie, iż wśród fanów kinematografii indyjskiej znacznie więcej jest kobiet niż mężczyzn. Niewątpliwie ma na to wpływ egzotyczna uroda panów w Indiach. Polki są podatne na urok ciemnej cery, takiż włosów i czarnych, pięknie oprawionych oczu. O zauroczenie zatem nietrudno. Zarówno ludźmi, jak i wszystkim, co się z nimi wiąże.
Nie należy jednak patrzeć na sprawę z jednej tylko strony, tzn. poszukiwania inności i egzotyki. Z pewnością nie jest to jedyna przyczyna powstania trendu bollywoodzkiego. Tym, co również może mieć znaczenie, jest to, że wszystko tam jest takie piękne, wszystkie przeciwności zostają ostatecznie pokonane... bajka. Pamiętajmy jednak (pomijając skrajne przypadki, kiedy ludzie zaczynają żyć Bollywoodem), że może to być hobby jak każde inne. Jeden maluje kwiaty, inny ogląda hinduskie filmy. Czasem po prostu to lubi. Mam jednak wrażenie, że bierni widzowie są w mniejszości. Większość fanów tej kinematografii prędzej czy później łyka bakcyla i zaczyna się interesować Indiami we wszystkich ich przejawach.
Ciekawe tylko, jaką przyszłość ma owa kultura w naszym kraju. Czy jej wpływy zaznaczą się u nas na stałe, czy też okaże się tylko modą, za jakiś czas zapomnianą i zastąpioną przez inną? Czy może spowszednieje nam do tego stopnia, że aż zbrzydnie... osobiście nie widzę dla niej tu przyszłości. Aby można było rzeczywiście skutecznie zaszczepić elementy innej kultury, musi zostać nawiązany stały kontakt z ludźmi, którzy tę kulturę tworzą. Jak na razie, niewielu możemy tu spotkać Hindusów, zwłaszcza poza Warszawą. Bywają np. właścicielami restauracji, jednak ciągle jest to stanowczo niewystarczające, aby trwale zapisać się w naszej codzienności. Nic nie wskazuje również na to, by miało się to zmienić. Polska nie jest krajem atrakcyjnym dla imigrantów. Niewiele mamy do zaoferowania, a na dokładkę serwujemy solidną porcję nietolerancji. Oczywiście migrują do nas Romowie, Cyganie czy Ukraińcy, jednak choćby Wielka Brytania oferuje znacznie większe możliwości poprawienia statusu materialnego. Jest również o wiele bardziej tolerancyjna. W każdym razie: kuch kuch hota hai i nie niszczmy tego. Miejmy nadzieję, że w końcu dostrzeżemy, że człowiek to wnętrze, a nie powierzchowność.
A. Ć.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |