Own stupidity, people used to call experience.
- Oscar Wilde

TEKSTY DLA DZIECI:                    Zaczynasz naukę  |  Już trochę potrafisz  |  Potrafisz całkiem sporo  

Skala ocen: 1 - 10

Oddanych głosów: 2   Aktualna ocena: 8.5

ZNAJDŹ TEKST


Zaczynasz naukę:

Legenda o smoku wawelskim

Legenda o smoku wawelskim

W mieście Krakowie, leżącym u podnóża Wawelu, mieszkał szewc Kuba. Kuba postanowił zabić smoka i ułożył chytry plan. Wziął skórę barana, napchał ją siarką i smołą, zszył dokładnie, z patyków zrobił nogi. O wschodzie słońca podrzucił kukłę pod smoczą jamę.
Wycieczka do lasu

Wycieczka do lasu

Leśne zwierzęta zapraszają wszystkie dzieci do swojego magicznego świata. Nauczycie się tu wielu ciekawych rzeczy i będziecie się świetnie bawić!
Wycieczka w góry

Wycieczka w góry

Już o piątej rano byliśmy na nogach. Szczerze mówiąc - o piątej rano wstaliśmy z łóżek, bo nie spaliśmy całą noc...
Wycieczka do ZOO

Wycieczka do ZOO

...ale były takie malutkie zwierzątka: kucyki, króliczki, kózki i osiołki. Wolno je było głaskać i karmić, tylko nie cukierkami, a taką specjalnie przygotowaną karmą.

Już trochę potrafisz:

Wycieczka do lasu

Wycieczka do lasu

Bardzo lubię las o każdej porze roku. Tej miłości nauczyła mnie moja babcia. A lekcje wychowania fizycznego w lesie - uwielbiam.
Opowieść o pogodzie

Opowieść o pogodzie

Michał pojechał ze swoją klasą na wycieczkę szkolną. Dzwonił często do mamy i opowiadał, co dzisiaj robił. Mama wszystko przekazywała Małgosi. Dziewczynka cieszyła się, że bratu jest fajnie, ale trochę jej było żal, że ona musiała zostać w domu.
Czas wolny na łonie natury

Czas wolny na łonie natury

Udało się, wyjeżdżamy z domu! Najpierw, oczywiście, cały nasz ekwipunek trzeba było zapakować do bagażnika. Gdy już usadowimy się na siedzeniach i zapniemy pasy - można ruszać.
Wśród liści i kasztanów

Wśród liści i kasztanów

Jesień jest czasem długich spacerów. Dzieci wraz z dziadkami zbierają wtedy jesienne skarby.
Na dziadkowym strychu

Na dziadkowym strychu

Na strychach zawsze są ukryte najciekawsze skarby i największe tajemnice. Strychy są od tego, żeby po nich buszować i je odnajdywać.
Cyrkowa rzeczywistość

Cyrkowa rzeczywistość

Popołudnie pełne wrażeń i emocji, atrakcje od których nie sposób oderwać oczu, czyli pierwsza wizyta w cyrku.
Potwór we mgle

Potwór we mgle

Sytuacja była groźna. Gdzie i jak ich szukać w tej mgle? Góry zawsze są niebezpieczne, a co dopiero przy takiej pogodzie!
Cyrk

Cyrk

Cyrk, a raczej cyrkowe numery jak połykanie ognia czy noży, akrobacje i sztuki magiczne, narodził się jeszcze w starożytności, ale bardzo długo nie mógł zyskać statusu dyscypliny sztuki.

Potrafisz całkiem sporo:

Korale czarownicy

Korale czarownicy

Co dwie głowy to nie jedna, zwłaszcza kiedy chodzi o parę psotnych dziewczynek. Nawet w najnudniejszym miejscu na ziemi organizują sobie czas - choć z różnym skutkiem.
Śmiejąca się Danini

Śmiejąca się Danini

Co można robić na podwórku, kiedy jest środek lipca, żar leje się z nieba, a prawie wszystkie koleżanki wyjechały na wakacje? Niewiele, a właściwie nic. Do takiego wniosku doszła Małgosia, kiedy w zasięgu jej wzroku pojawiły się tylko...
Wąsy w czołgu

Wąsy w czołgu

Stare fotografie kryją w sobie mnóstwo wspomnień. Pamiętają i nauczkę dla sąsiada, i lemoniadę dla bohaterów.
Dwa światy - jedna polana

Dwa światy - jedna polana

Wielu ludzi nie wierzy w Ufo. Całkiem niesłusznie, ufoludki mieszkają niedaleko i nigdy nie wiemy, kiedy się na nich natkniemy. Niedowiarków niech przekona historia Maćka i Adasia.
O zależnościach między duchami a jedzeniem ciastek

O zależnościach między duchami a jedzeniem ciastek

Kiedy duch zostawia na ziemi niedokończone sprawy, nie może zaznać spokoju. Wówczas trzeba zrobić wszystko, by go uwolnić od cierpień.
Wycieczka do lasu

Wycieczka do lasu

Młodsze rodzeństwo - ktokolwiek jest nim obdarzony, ten wie, że potrzeba ogromnych pokładów cierpliwości, by przetrwać każdy dzień...
CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 2

CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 2

CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 2
CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 3

CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 3

CYRK - NIE DLA ZWIERZĄT cz. 3
Tort czekoladowy

Tort czekoladowy

Jutro są dziesiąte urodziny Magdy. Z tej okazji mama postanowiła, że sprawi jej słodką niespodziankę - upieką razem pyszny tort. Koniecznie z truskawkami i obowiązkowo z czekoladą!
Ognisko, wędka i zerwana żyłka

Ognisko, wędka i zerwana żyłka

Wędkowanie tylko z pozoru jest nudne. Wyprawa na ryby może okazać się zaproszeniem do pamiętnej przygody.
Rejs

Rejs

Planując wycieczkę, nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Nigdy nie wiesz, kiedy przeżyjesz przygodę życia.
Smutna wycieczka - opowiadanie z dialogiem

Smutna wycieczka - opowiadanie z dialogiem

Początki przyjaźni bywają różne...
Pierwsze spotkanie z kominiarzem - opowiadanie

Pierwsze spotkanie z kominiarzem - opowiadanie

Siedząc tam drżałam ze strachu, że ten okropny człowiek może wejść w każdej chwili, jednocześnie jednak podsłuchiwałam, o czym rozmawia z dziadkami...
Bajka o zaimkach - Nic...

Bajka o zaimkach - Nic...

Krótkie opowiadania o zaimkach, które tak często sprawiają nam kłopot. Nie żartuję. Posłuchaj: Było sobie Nic...
Sroczka Kłopotka cz. 2

Sroczka Kłopotka cz. 2

Jest to kolejny II fragment książki o przyjaźni Marysi z bardzo sympatyczną sroczką, która pewnego dnia rankiem wleciała do pokoju dziewczynki...
Sroczka Kłopotka cz. 4

Sroczka Kłopotka cz. 4

Jest to kolejny IV fragment książki o przyjaźni Marysi z bardzo sympatyczną sroczką, która pewnego dnia rankiem wleciała do pokoju dziewczynki...
Sroczka Kłopotka cz. 3

Sroczka Kłopotka cz. 3

Jest to kolejny III fragment książki o przyjaźni Marysi z bardzo sympatyczną sroczką, która pewnego dnia rankiem wleciała do pokoju dziewczynki...
Sroczka Kłopotka cz. 1

Sroczka Kłopotka cz. 1

Jest to fragment książki o przyjaźni Marysi z bardzo sympatyczną sroczką, która pewnego dnia rankiem wleciała do pokoju dziewczynki...

 
 

Sroczka Kłopotka cz. 2

Autor tekstu: Małgorzata Horecka

Skomplikowany język srok

      Drzwi kliniki otworzyły się, a zgromadzeni w poczekalni właściciele zwierząt ujrzeli wchodzący na niedługich nóżkach karton.
      - Kraaa! - powiedział karton chropowatym głosem, a zaraz później dźwięcznym, dziewczęcym, przetłumaczył to słowo na: "Dzień dobry".
Marysia zajęła miejsce na jednym z wysokich krzeseł i spokojnie czekała na mamę, która parkowała w tym czasie samochód. Wszyscy patrzyli na nią z zaciekawieniem, a największe zainteresowanie wzbudzała wśród kilku psów, uśmiechających się tajemniczo w kierunku pudełka.
      - Kraaa! - powtórzył karton, co w języku psów oznacza najprawdopodobniej "baczność!", gdyż wszystkie czworonogi w poczekalni zerwały się na równe nogi. Marysia wstała i poczuła się dość niepewnie otoczona przez stado różnej maści i wielkości psów. Zazwyczaj się ich nie bała i nawet darzyła je sympatią, ale problem polegał na tym, że tym razem to nie ona była w centrum zainteresowania. Właściciele psów usiłowali utrzymać je na smyczach. W tym momencie otworzyły się drzwi i mama Marysi wkroczyła do poczekalni witając wszystkich głośnym: "Dzień dobry".
      - Kraaa! - odpowiedziała jej sroka, lecz widocznie znów nie udało jej się trafić w psi dialekt, gdyż wszystkie psy zaczęły szczekać! Marysia wycofywała się w stronę drzwi gabinetu, właściciele psów krzyczeli próbując je uspokoić, mama coś mówiła, ale w tym całym rozgardiaszu wydawało się, że tylko porusza ustami.
      Drzwi gabinetu otwarły się i stanął w nich rosły, brodaty człowiek spoglądający badawczo zza okularów.
      - Co się tu dzieje? Co to za hałasy!? - powiedział pan weterynarz.
Wszystkie psy natychmiast zamilkły, w końcu pan doktor całe lata pracował na swój autorytet. Tyle wyleczonych ran, zrośniętych kości i wyczyszczonych uszu zasługiwało na szacunek!
Pan doktor popatrzył na dziewczynkę, na którą skierowane były wszystkie spojrzenia w poczekalni. Gdy spostrzegł przytulane przez nią pudełko, uśmiechnął się.
      - Myślę, że nikt nie będzie miał pretensji, jeśli niegrzeczne pudełko będzie miało pierwszeństwo? - spytał, spoglądając na zgromadzonych w poczekalni.
Zgodny chór odpowiedział głośno: "Oczywiście, że nie, panie doktorze" a gdy drzwi gabinetu zamknęły się za mamą Marysi, z poczekalni dobiegło zgodne westchnienie ulgi.
W gabinecie siedziała starsza pani o bardzo przyjaznym wyglądzie. Na kolanach trzymała puszystego rudego kota o pysku arystokraty, który sprawiał wrażenie, jakby myślami był zupełnie gdzie indziej. Starsza pani głaskała kota zamaszystym, ale powolnym ruchem ręki od głowy, aż po koniuszek ogona. Uśmiechnęła się do Marysi i powiedziała:
      - Proszę się nie spieszyć, my mamy czas, a twoje pudełko wygląda na chore.
      Pan doktor uchylił wieko pudełka i uśmiechnął się promiennie. Z wnętrza spoglądały na niego dwa świecące węgielki. Sroczka wcale się nie bała, przekrzywiała tylko głowę raz w lewo, raz w prawo, jakby zastanawiała się, czego ten pan od niej chce? Weterynarz włożył obie ręce do pudełka i delikatnie wyciągnął z niego ptasią damę. Położył ją na srebrnym stole zabiegowym i odwrócił się, by sięgnąć po inne okulary. Sroczka wcale nie chciała uciekać, jej uwagę przykuł ptak, którego zobaczyła w stole i to w dziwnej pozycji - do góry nogami Znów przekręciła głowę lekko w lewo i zaczęła wydawać dźwięki przypominające klaskanie. Ptak nie odpowiadał, więc zaterkotała głośno, znów nie doczekała się żadnej reakcji, mało tego! Bezczelne ptaszysko ciągle ją przedrzeźniało! W końcu zdenerwowana sroczka dziobnęła w blat z taką siłą, że prawie się przewróciła. Wszyscy buchnęli śmiechem a sroczka rozglądała się zdziwiona, bo nadal nie rozumiała, że właśnie pokłóciła się ze swoim lustrzanym odbiciem.
      Pan doktor delikatnie rozłożył nienaturalnie podgięte skrzydło sroczki, obejrzał je z każdej strony, pozginał w stawach i wreszcie wydał opinię:
      - Twoja sroczka ma zwichnięte skrzydło.
      - Ona nie jest moja! Właściwie to my się dopiero poznałyśmy, wpadła dziś do mojego pokoju i zderzyła się z żyrandolem - powiedziała Marysia spoglądając na mamę.
      - Niewiele z tego rozumiem, w każdym bądź razie ktoś będzie musiał się nią zaopiekować, dopóki skrzydło nie wydobrzeje. Można ją oddać do schroniska ornitologicznego, ale tak inteligentne ptaki jak sroki często popadają tam w swojego rodzaju depresję i nigdy nie wracają do zdrowia. Decyzja należy do pani - powiedział doktor spoglądając na mamę Marysi.
      - Mamo! - krzyknęła Marysia - Proszę cię! Zrobię wszystko, by ci nie przeszkadzała, będę po niej sprzątać i ją karmić. Myślę, że jestem jej to winna, skoro to mój żyrandol uszkodził jej skrzydło.
Właścicielka kota, do tej pory milcząca, wtrąciła się w rozmowę:
      - Coś mi się wydaje, że nie ma pani wyjścia... Tak to bywa, że w rzeczywistości to nie ludzie sobie wybierają zwierzęta. Czasem w przedziwny sposób to one wkraczają w nasze życie.
      - Stawiając je na głowie... - odpowiedziała mama Marysi uśmiechając się delikatnie.
      Weterynarz poinformował Marysię, co jedzą sroczki a potem schował pierzastą istotkę do pudełka. Mama poprosiła go o rachunek, lecz doktor odmówił przyjęcia jakichkolwiek pieniędzy, podziękował tylko za przemiły poranek.
Gdy Marysia z mamą wychodziły z kliniki, pożegnały wszystkich wesołym: "Do widzenia" a karton zawtórował im: "Kraaaa!" Psy znów zaczęły szczekać. Tylko kot starszej pani nadal niewzruszenie istniał w swoim prywatnym świecie.
cdn...

M. H.

 
 

O nas  |  Reklama  |  Regulamin  |  Polityka prywatności

Tłumaczenie tekstów

Redakcja i korekta tekstów

(C) EnglishStory.pl

KONTAKT:  Biuro: biuro@englishstory.pl
   Pomoc: web@englishstory.pl
   Telefon: +48 880 074 279  (w godz. 9:00 - 17:00)