If you have too much time, you place the more difficult questions.
- Piotr Szreniawski
TEKSTY DLA DOROSŁYCH: Zaczynasz naukę | Już trochę potrafisz | Potrafisz całkiem sporo
Skala ocen: 1 - 10
Oddanych głosów: 2 Aktualna ocena: 8.5
Dbam o siebie
Dzień bez "bez"
Rozrywkowa Japonia
Ulepieni z jednego wosku
ZOO nie tylko dla dzieci
Kosmiczny kosmos Franka
Niedziela na Ukrainie
Moje Stare Nowe Miasto
Ukraińskie wieczory
Bliźnięta syjamskie - fenomen biologiczny
Z czego składa się ryba czyli o kuchni ukraińskiej
Szatan czyli człowiek
Tatrzańskie krajobrazy
Lepiej żyć na wsi czy w mieście?
Dla kogo dobra ta śmierć?
Akcja: Zima... cd
Akcja: Zima
Zagubieni w łatwowierności
Patriarchat wobec macierzyństwa
Językowy obraz macierzyństwa
Sztuczna prokreacja a etyka
Czy kobiety mogą rodzić same?
Czy istnieje instynkt macierzyński?
Witaj w teatrze lalek
Alfabet finansowy, czyli jak się nie zrujnować
LOT nad Śląskiem
Małżeństwo, czy wolny związek
Dorosłym i dzieciom poświęcam
Kobieta dawniej i dziś
Płać i płacz, czyli jak zniechęcić telewidza w jeden tydzień
Spowiedź dziecięcia wieku?
Riverside "Rapid Eye Movement"
O Pięknych i Bestiach
Tożsamość - sprzedam/kupię tanio!
Łaska
Ta ostatnia niedziela...
Śmierć w zwierciadle czasu
Studia - pęd do wiedzy czy presja społeczna?
Mięsożercy zgubią świat
Ponad pułapem chmur
Galerianki
Filmowe "zabawy" płcią
Człowiek słoń, czyli wejście do strefy ukrytej
Kino francuskie
Poprawna polszczyzna
Władcy kobiecych ciał
Post mortem marketing
Czy dziś zatraciliśmy romantyzm?
Ekomarketing
Kościół dwadzieścia lat po...
Archeologia w służbie propagandy dwudziestowiecznych reżimów
Zarys historii położnictwa
Zabobony dotyczące ciąży i narodzin
Ponadczasowe dziecięce zabawy i zabawki
Połóg w dawnej Polsce
Eutanazja czy wegetacja w oczekiwaniu na ostatnie tchnienie?
Czym są powijaki i dlaczego dzisiaj nie są już stosowane?
Trzecia płeć
Superprodukcja po koreańsku
Jak zdobyć dane osobowe?
Czym tak naprawdę jest wolność?
Gest prawdę ci powie
Człowiek a alkohol
Próżnia klasy próżniaczej, czyli o "Wielkim żarciu" Marca Ferreri
Zmiany, ach te zmiany
Seksapil to nasza broń kobieca
NLP, czyli sztuczki (nie)magiczne
ABC małej firmy, czyli jak zostać własnym szefem
Spotkanie Wschodu z Zachodem - butoh
Szwagrostwo z dziada pradziada, czyli o dominacjach
Społeczeństwo obywatelskie, czy ma szansę rozwoju?
Bruno, czyli rozliczenie z głupotą i nietolerancją ludzką...
Nowoczesność a język polski...
Komu potrzebna jest lekcja historii
Poczucie bezpieczeństwa
Czy warto pomagać innym
Pasja czy uzależnienie
Mów milcząc
W cudzym łożu
Horoskopy to bzdury
Kodeks
Wolność człowieka, a polityka państwa
Poczucie bezpieczeństwa
A Snake of June, czyli o skutkach seksualnej represji
Mężczyzna
Klatka technologii...
Poszukiwanie własnej osobowości
Uwaga! Ostre narzędzie, można się skaleczyć
Rudnicki nie był w Wehrmachcie
Reklama, czyli polowanie trwa
Kinematografia włoska
Nasza codzienna hipokryzja
Ósmy dzień tygodnia
Kultura masowa
Żyć jak w bajce
Reklama jako zjawisko społeczne
Kwintesencja fałszowanego autentyzmu
Kino made in UE
Czym dla człowieka jest wolność?
A potem żyli długo i szczęśliwie...
Niezwykła moc pozytywnego myślenia
Reklama - zniechęca czy zachęca?
Dziennikarstwo - rzemiosło, misja, czy powołanie?
33 sceny z życia Małgorzaty Szumowskiej
Od niemej atrakcji po niemy aplauz, czyli film fabularny po polsku
Jerzy Pilch Super-Star i jego nieudane samobójstwa
Kim jest Andrzej Leszczyc?
Uwaga! Urządzenie bez napięcia
Hipokryzja, czy towarzyszy nam na co dzień?
Autorytet Kościoła katolickiego w naszym kraju
Alkoholowe tradycje Polaków
Koszmar turysty, czyli niekonwencjonalne zagrożenia na wakacjach
Ćma barowa
Uwaga! Urządzenie bez napięcia
Autor tekstu: Paweł F. Majka
Apokryf Agłai, Jerzy Sosnowski, Warszawa 2001.
Apokryf Agłai, książka określana przez krytykę "pierwszą ambitną polską powieścią popularną naszych czasów", w gruncie rzeczy okazuje się być średniej jakości opowieścią o trudnej miłości i samotności. Marny melodramat.
Książka, która na bezdechu okrzyknięta została bestsellerem i najgłośniejszym debiutem ostatnich lat, określona wyrafinowaną grą, pierwszą ambitną polską powieścią popularną i innymi, bardziej lub mniej wysilonymi, "hip hip hurrami" krytyków. Aż kusi, żeby powiedzieć: jak to dobrze, że czytelnik tak rzadko zaprzyjaźnia się z recenzjami. Stwierdzenie niepoprawne i niepolityczne, ale jak ulał pasujące do Apokryfu Agłai Jerzego Sosnowskiego. Poniesiony na ramionach przez krytykę Apokryf w lekturze okazuje się być emocjonalnie płytki, mało finezyjny i mocno wykoncypowany. Mimo że zawiły w konstrukcji i z lekka fantastyczny, nie zawiera żadnej tajemnicy, nie podnieca, rzadko śmieszy. Do tego, wydany w miękkiej oprawie, szybko gnie się i brudzi, prawie rozlatuje w rękach; to samo dzieje się z treścią. Choć z pewnością jest to "powieść na miarę XXI wieku", bo wbrew kojarzącej się "starodawnie" nazwie, nie napisano jej przecież w średniowieczu.
Sosnowski próbował chyba stworzyć książkę przyjemną w lekturze, taką bawiącą i niezbyt męczącą, choć w głębi mocno sensowną, pełną ukrytych znaczeń. Problem w tym, że tego poszukiwanego przez wszystkich "drugiego dna" albo nie ma, albo jest ono tuż pod powierzchnią. Sensy natomiast muszą być ukryte w zakamarkach znanych tylko autorowi, niedostępnych dla czytelnika. I tu jest Agłaia pogrzebana.
Zdecydowanie najlepiej wypada pierwsza część książki - Odwiedziny. Poznajemy w niej Wojtka, porzuconego przez żonę młodego doktoranta, który drogą przypadku zatrudnia się w liceum, do którego sam niegdyś uczęszczał. Tam spotyka Adama - dalekiego kuzyna, który uczy w szkole muzyki. I zaczyna się zabawa. Główne wątki powieści zawiązują się właśnie tutaj. Początkowo raczej niejasne, w miarę dalszej lektury łączą się ze sobą, przeplatają i czekają rozwiązania. Gdyby tylko na tej pierwszej części poprzestać, zostawić jakieś niedopowiedzenia, półtony tych trochę szpiegowskich, trochę science - fiction intryg, mielibyśmy do czynienia z Jonathanem Carrollem po polsku. Osnute mgiełką niejasności i niby-magii męskie rozmowy przy wódce, z lekka nierzeczywiste historie, w których przejawia się komplet frustracji i kompleksów to najlepsze, co wyczytać można z Apokryfu. Czy są w tym głębsze sensy? Złoto dla wytrwałych.
Bowiem dalej Sosnowski prowadzi w las. W części drugiej - Rewizyta - zaczyna się robić gęsto od wątków, wyskakujących jeden z drugiego jak matrioszki. Pojawiają się nowe postaci i zdarzenia, które w założeniu autora miały chyba zelektryzować czytelnika, starając się odkryć przed nim nieznane zakamarki ludzkiej psychiki i mechanizmów rządzących światem (sic!). Skomplikowanie fabuły niczego jednak nie wnosi. To nieudana próba pokazania człowieka uwikłanego w pajęczynę relacji i zależności, błądzącego po omacku w rzeczywistości, co do której nie może być nawet pewien, czy jest prawdziwa. Z boku, a właściwie z tyłu tego wszystkiego czają się ONI. Pociągający za sznurki spiskowcy, którzy sterują życiem zwykłych obywateli. Scenariusz dziwnie znajomy, wystarczy oglądać codzienne wiadomości. Pikanterii sprawie dodaje jedynie fakt, że narzędziem w ICH rękach są zdalnie sterowane marionety i sztab specjalistów przesiadujących w tajnych pomieszczeniach z tysiącem kolorowych lampek i komputerków wokoło. Gorsza rzecz, że Agłai nie ratuje nawet studium miłości, ukazanej jako sztuczna, zmanipulowana i w efekcie niemożliwa. Samotność bije z tej książki. Jakiś dziwny rodzaj banicji, również wewnętrznej. Sumując, Sosnowskiego poniosła fantazja; miał być może ambicje na stworzenie nowego Traktatu o manekinach, co mu jednak z goła nie wyszło. Chyba że bokiem.
Ale dobrze, spróbujmy wybrać coś z tego komputerowego komisu. I tak - roboty są wśród nas; ludzie to lalki; każdy ma w sobie coś sztucznego; jedyne sensy, jakich można się w Apokryfie doszukać, to bezsensy, albo ostatecznie truizmy. Uwierzcie, że Robocopa nigdy naprawdę nie było, podobnie nie istniał Terminator i wcale nie pokochał chłopca, choć Sosnowski zdaje się mówić: kto wie, kto wie... Wszystko wypowiadane bez polotu, z lekkością ołowiu. Ciężko brnie się przez plątaniny słownych kabli Sosnowskiego; co chwilę zdarzają się jakieś zwarcia, spięcia i awarie. Apokryf Agłai jest jednym wielkim opornikiem, z którego nie da się wyczytać nic, prócz słabnącego napięcia.
P. F M.
O nas |
Reklama |
Regulamin |
Polityka prywatności
Tłumaczenie tekstów
Redakcja i korekta tekstów
(C) EnglishStory.pl
| KONTAKT: | Biuro: | biuro@englishstory.pl |
| Pomoc: | web@englishstory.pl | |
| Telefon: | +48 880 074 279 (w godz. 9:00 - 17:00) |